Wesprzyj finansowo 
 
ŚIP 2017

Korea Północna

Z wynikiem 92 punktów Korea Północna zajmuje pierwsze miejsce w Światowym Indeksie Prześladowań (WWL) 2017 – dokładnie tak samo, jak w ubiegłym roku. Kraj ten pozostaje na czele Światowego Indeksu Prześladowań już szesnasty rok z rzędu. Przez te lata niewiele się tam zmieniło: chrześcijanie zmagają się z ogromną presją we wszystkich obszarach życia, której towarzyszy także bardzo wysoki poziom skierowanej przeciw nim przemocy.

Główne siły napędowe prześladowań:

Reżim komunistyczny i postkomunistyczny: Mimo, że w teorii Korea Północna wciąż pozostaje krajem komunistycznym, w praktyce dominuje tu kult jednostki. Jednakże, kraj wciąż funkcjonuje zgodnie z tradycją komunistyczną oraz adekwatnymi do tego zwyczajami administracyjnymi, co jest główną siłą napędową prześladowań. Efekty 7. Kongresu Partii Pracy Korei, który odbył się w maju 2016 r., po raz pierwszy od 36 lat, trudno nazwać  obiecującymi  – zarówno w kwestiach ekonomicznych, jak i ideologicznych. Chrześcijaństwo nie tylko wciąż jest postrzegane jako niebezpieczne „opium dla mas”, jak ma to miejsce w klasycznej ideologii komunistycznej, lecz także – zgodnie z systemem stratyfikacyjnym o nazwie Songbun – chrześcijanie są częścią wrogiej klasy.

Dyktatorska paranoja: Korea Północna stanowi wyjątek pod wieloma względami, włączając w to siłę napędową prześladowań skierowanych przeciw chrześcijanom. Od roku 1948 Korea Północna rządzona jest przez jedną rodzinę. Obecnie u władzy znajduje się już trzecie pokolenie. Mimo że początkowo podążano za ideologią komunistyczną w jej czystej postaci, w ostatnich latach straciła ona nieco na znaczeniu, chociaż nadal panuje tu komunistyczny styl kontroli nad społeczeństwem. Korea Północna jest obecnie krajem, w którym można obserwować dyktatorską paranoję w czystej postaci. Każdy obywatel musi czcić przywódcę Kim Dzong Una, który stoi na czele Partii Pracy, armii, administracji oraz wszystkich grup społecznych. Jego władza nie jest tak absolutna, jak miało to miejsce w przypadku jego ojca i dziadka. Jednakże, nikomu nie wolno podważać jego autorytetu. Kult jednostki skupiony wokół rodziny Kima jest niewyobrażalny. Niemal boska cześć oddawana władcom nie zostawia miejsca dla jakiejkolwiek religii, a każdy kto odważy się oddać cześć komuś innemu poza członkami dynastii, jest postrzegany jako jednostka niebezpieczna, będąca zagrożeniem dla kraju. Dziedzicząc przywództwo Kim Dzong Un został ogłoszony „Wielkim Spadkobiercą”, „Najwyższym Władcą” oraz „Największym Dowódcą Sił Zbrojnych”.  Co więcej, w swym ręku trzyma główne funkcje wszystkich ważnych centrów władzy: partii, kraju oraz armii. W czerwcu 2016 r. znowelizowano konstytucję, a „Komisję Obrony Narodowej” zastąpiono nową „Komisją do Spraw Państwa”. Nie trzeba przy tym wspominać, że nowy organ pozostaje pod przewodnictwem Kim Dzong Una. Mimo, że może to odzwierciedlać delikatne odejście  od silnego nacisku na armię, w praktyce niewiele się zmieni. Pełny tytuł Kim Dzong Una brzmi dość imponująco i jest trudny do zapamiętania: „Drogi Szanowny Towarzysz Kim Dzong Un, przewodniczący Partii Robotniczej Korei, Przewodniczący Komisji Spraw Stanu Republiki Ludowo-Demokratycznej Korei oraz Naczelny Wódz Koreańskiej Armii Ludowej”.

System polityczny kraju opiera się na dwóch ideologiach. Jedna z nich nosi nazwę dżucze i głosi samowystarczalność człowieka. Druga to Kimilsungizm, polegająca na kulcie przywódców stojących na czele Korei Północnej. Każdy musi brać udział w cotygodniowych spotkaniach, podczas których wszyscy obywatele, niezależnie od wieku są indoktrynowani i ideologicznie szkoleni. Uczestnictwo w sesjach samokrytyki jest obowiązkowe i – zgodnie z doniesieniami  –reżim kładzie na nie coraz większy nacisk. Nikomu nie wolno szerzyć i rozwijać zwodniczych ideologii, zarówno religijnych, jak i wszelkich innych. System surowej kontroli społecznej skutkuje wysoką samokontrolą dotyczącą dzielenia się opiniami, nawet z rodziną i przyjaciółmi. 

Kontekst

Nadzieje na to, że Kim Dzong Un, przejmując władzę w grudniu 2011 roku, będzie nieco bardziej otwarty na poprawę warunków ekonomicznych, socjalnych oraz dyplomatycznych mocno osłabły. Mimo że styl ogólnych stosunków publicznych nabrał nieco bardziej otwartego i przejrzystego charakteru, to jednak styl przywództwa nie zmienił się w ogóle. Kim Dzong Un wciąż pokazuje się publicznie dużo częściej niż jego ojciec. Nie należy tego jednak mylić z większym otwarciem się kraju. Kim Dzong Un podąża za polityką nieprzewidywalnych czystek oraz narzuconej samemu sobie izolacji, a wszystko po to, by jeszcze bardziej skonsolidować swą władzę. W piątym roku jej sprawowania wciąż jeszcze nie odwiedził żadnego innego kraju, ani też nie został odwiedzony przez żadnego przywódcę zagranicznego.
Mimo, że większość Koreańczyków nie cierpi z powodu głodu tak bardzo, jak miało to miejsce w latach 90., to zdobycie podstawowych artykułów żywnościowych wciąż stanowi wyzwanie, zwłaszcza w kontekście trudnych warunków klimatycznych i geograficznych. Głód jest wrogiem towarzyszącym Koreańczykom bezustannie, dzień w dzień. Duża część populacji jest niedożywiona, a procent dzieci słabo rozwiniętych fizycznie jest bardzo wysoki. Mimo tej sytuacji władze nie udzielają zgody na prośby jakiejkolwiek współpracy z organizacjami międzynarodowymi, a także na wpuszczenie ich do rejonów najbardziej dotkniętych głodem. Z drugiej strony sytuacja ekonomiczna uległa nieznacznej poprawie odkąd przywódca zapewnił gospodarce pewien poziom „marketyzacji”. Oczywiście, w najmniejszym nawet stopniu nie przypomina ona gospodarki rynkowej, jednak daje ludziom choć drobne możliwości swobody.
Z rozwojem tej „marketyzacji” nie należy jednak wiązać zbyt dużych nadziei, jak pokazał to 7. Kongres Partii Pracy Korei, który odbył się w maju 2016 r. Nadzieje zagranicznych obserwatorów na ogłoszenie reform, zwłaszcza w sektorze gorpodarczym, były bardzo duże, lecz efekt końcowy okazał się mierny. Biorąc pod uwagę fakt, że Kongres taki odbył się po raz pierwszy po upływie 36 lat, reżim zdecydował skupić się na ponownym podkreśleniu i wzmocnieniu ideologii oraz dominującej roli partii i jej lidera, jednocześnie zaniedbując kwestie sytuacji ekonomicznej  oraz inne tematy. Ogłoszenie wprowadzenia „planu pięcioletniego” oraz przeprowadzenie „70-dniowej batalii prędkości” poprzedzającej Kongres sprawiły, że komentatorzy zaczęli mówić o neo-ortodoksyjnym oraz socjalistyczno-konserwatywnym podejściu (które można podsumować jako „powrót do nowej normalności” ). Chrześcijanie z pewnością skorzystaliby na poprawie sytuacji ekonomicznej, tak jak każdy inny obywatel. Jednak trudności z dotarciem do artykułów podstawowej potrzeby prawdopodobnie dotykają ich bardziej, jako że należą oni do biedniejszych warstw społeczeństwa. Kolejnym wyzwaniem dla chrześcijan jest wszechobecne łapówkarstwo, które stoi w sprzeczności z ich wiarą.

W sensie ekonomicznym, kraj wciąż stoi wobec wyzwań zdobywania obcej waluty, zwłaszcza w kontekście zacieśniających się międzynarodowych sankcji. Korea Północna tradycyjnie zależna była od swego wielkiego sąsiada, Chin, lecz ostatnio staje się to coraz trudniejsze. W piątym roku panowania Kim Dzong Un wciąż jeszcze nie odbył swej inauguracyjnej podróży do Chin. Ochłodzenie stosunków stało się bardzo widoczne we wrześniu 2015 r., kiedy to Chiny świętowały 70. rocznicę zakończenia II Wojny Światowej. Celebracja „Dnia Zwycięstwa” została uświęcona jedną z największych militarnych parad ostatnich dekad, a obok prezydenta Xi Jinpinga stał przywódca koreański. Nie był nim jednak Kim Dzong Un, a prezydent Korei Południowej Park Geun-hye; delegacja Korei Północnej została umieszczona z dala od głównych przywódców –  w odległości ok. 30 metrów. Tego jasnego sygnału braku aprobaty ze strony Chin nie należy jednak mylić z zaniedbaniem strategicznego znaczenia Korei Północnej. Sytuacja ta nie ulegnie poprawie tak długo, jak ten kraj będzie kontynuował testowanie pocisków rakietowych oraz budowę głowic nuklearnych. Mimo, że nie wydaje się prawdopodobnym, by w najbliższym czasie Chiny całkowicie zarzuciły relacje z Koreą Północną, z całą pewnością jasne jest, że nie aprobują one obranego przez ten kraj kursu. Kim Dzong Un nie szczędził słów potępienia dla obecnego rozwoju Chin podczas uroczystości otwarcia 7. Kongresu Partii mówiąc: „Pomimo obrzydliwego powiewu drobnomieszczańskiej wolności i reform oraz otwarcia wiejącego w stronę naszego sąsiada, my wiernie trwamy przy duchu  Songun [po pierwsze-zbrojenia], ze wzniesionymi lufami oraz rozwojem zgodnym ze ścieżką socjalizmu, którą obraliśmy.” Są to mocne słowa, a biorąc pod uwagę to, że Chiny to w zasadzie ostatni kraj, na którym Korea Północna jeszcze może się oprzeć, chłodny stosunek wobec ostatniego sojusznika wydaje się wskazywać na sytuację, w której reżim czerpie przyjemność ze swej rosnącej izolacji.
Kolejnym istotnym sposobem zdobywania obcej waluty jest wysyłanie pracowników do innych krajów, nawet do Europy . Jednak praktyka ta to także istotne wyzwanie dla reżimu, jak to pokazała chociażby sytuacja grupy zdrajców  składającej się z 13 północno-koreańskich kelnerek pracujących w restauracjach w Chinach w kwietniu 2016 r. Reżim rzekomo wysłał 300 agentów z rozkazem uprowadzenia obywateli Korei Południowej w akcie „zemsty”. Nie jest to pierwszy tego rodzaju krok ze strony reżimu i może on także zagrażać chrześcijanom. Zdrada na wysokich stanowiskach stała się rosnącym problemem w okresie badania WWL 2017: główny oficer Generalnego Biura Zwiadowczego sprzeniewierzył się wiosną 2016 roku, a wysokiej rangi dyplomata  stacjonujący w Londynie dopuścił się zdrady wraz ze swoją rodziną w sierpniu 2016 r.

Zdrada stała się bardziej skomplikowana w związku z umacnianiem zasieków na linii granicznej przez Chiny. Większość ucieczek przez granicę odbywa się dzięki przekupstwu strażników, jednak nawet ta praktyka stała się trudniejsza i o wiele bardziej kosztowna. Jednakże liczba uciekinierów z Korei Północnej, którzy przybywają do Korei Południowej wzrosła  po raz pierwszy od roku 2013. Relacje z Koreą Południową także podupadły, co sprowokowało Koreę Południową do ponownego skierowania swych głośników nadawczych w stronę Korei Północnej oraz nadanie ogłoszenia, że skieruje większą ich liczbę  w styczniu 2016 r. Jest to następstwo impasu w stosunkach z Koreą Północną, który nastąpił w sierpniu 2015 r. Został on wywołany wybuchami m.in. w strefie zdemilitaryzowanej, w wyniku których poważne rany odniosło dwóch południowokoreańskich żołnierzy.

Objawił on dwa ważne uwarunkowania: pierwsze z nich to to, że Korea Południowa dotrzymała swoich obietnic (złożonych po tym, jak Północ zatopiła fregatę „Cheonan” w 2010 roku), aby wyraźnie pokazać, jaka będzie jej reakcja na wszelkie ataki w przyszłości. Zgodnie z nimi Południe odpowiedziało ostrzeliwując terytorium Północy.

Drugi czynnik pokazuje, że żadna ze stron nie jest zainteresowana poważną eskalacją konfliktu. Można to dostrzec chociażby w fakcie opóźnienia reakcji Południowej Korei o ponad godzinę, aby dać żołnierzom Północy czas na wycofanie się. Kiedy Północ ogłosiła swe ultimatum dotyczące zatrzymania między-granicznej propagandy, Południe rzekomo  zareagowało pytaniem o to, która strefa czasowa ma być jej główną, jako że Korea Północna podjęła niedawno decyzję o przesunięciu swej strefy czasowej o 30 minut, aby nie znajdować się w tej samej strefie co Japonia. Fakt, że Północ zrobiła krok w kierunku swych ideologicznych lekcji  i zainstalowała głośniki skierowane do wewnątrz  w celu odparcia i zagłuszenia sygnału z Południa, nie jest żadnym zaskoczeniem. Ogólnie rzecz biorąc, czasy wzmożonego napięcia pomiędzy Północą a Południem to niezmiennie okres większej propagandy oraz silniejszej kontroli na tle ideologicznym. Wszystko to sprawia, że chrześcijanie znajdują się pod bardzo wysoką presją.

Grupy chrześcijańskie dotknięte prześladowaniami

Ponieważ w Korei Północnej nie istnieją społeczności ekspatriantów, chrześcijan migrujących, ani też nie ma nie-tradycyjnych wspólnot protestanckich, wszyscy chrześcijanie należą do jednej z dwóch kategorii i doświadczają niewyobrażalnych wręcz prześladowań.

Tradycyjne społeczności chrześcijańskie, które wywodzą się z czasów sprzed wojny koreańskiej mającej miejsce w latach 1950-1953 to pierwsza z grup. Podczas gdy wielu chrześcijan albo zginęło w czasie wojny, albo uciekło na Południe, inni zostali w kraju tworząc te społeczności wraz ze swymi potomkami. Każdy obywatel jest zaklasyfikowany w specjalnym systemie zwanym Songbun. Chrześcijanie znajdują się w klasie „wrogiej” mającej nawet dwie własne podgrupy – numer 37 to protestanci, a numer 39 to katolicy. Grupy te obejmują chrześcijan, których rodzice oraz dziadkowie byli chrześcijanami. Ogólnie mówiąc zostali oni wysłani do wyizolowanych wiosek w ramach kary za posiadanie niewłaściwego Songbun. Jedynie niewielki procent tych tradycyjnych społeczności chrześcijańskich była w stanie ukryć swą wiarę i stworzyć kościół podziemny. Z powodu ideologii „połączenia przez winę” potomkowie tych chrześcijan stawiają czoła społecznym i innym przeszkodom nie do pokonania, a także są uważnie i podejrzliwie obserwowani.

Konwertyci wywodzący się z komunistycznej ideologii Kim Il Sunga oraz Kim Dzong Ila to druga grupa. Wielu Koreańczyków nawróciło się w latach 90. podczas panującego głodu, kiedy to niezliczone rzesze ludzi przekraczało granice z Chinami, by tam szukać pomocy w lokalnych kościołach. Po powrocie do Korei Północnej nadal trwali w swej nowej wierze.

Obszary życia i przemoc fizyczna

Życie prywatne: Mając obraz całej sytuacji przedstawionej dotychczas, nie dziwi fakt, że Korea Północna osiąga wynik maksymalny w obszarze życia prywatnego. Czytanie Biblii jest wysoce ryzykowne, podobnie jak wyrażanie w jakikolwiek sposób swej chrześcijańskiej wiary. Biblie oraz inne materiały są skrzętnie ukrywane i korzysta się z nich tylko wówczas, gdy wierzący są absolutnie pewni, że nikt im nie towarzyszy. Chrześcijanie dzielą materiały o treści chrześcijańskiej na mniejsze części (lub niszczą je) po uprzednim nauczeniu się ich na pamięć, by uniknąć przechowywania całych kopii. Spotykanie się z innymi chrześcijanami jest bardzo niebezpieczne, a dzielenie się wiarą z innymi członkami rodziny – nie wspominając innych osób – jest w zasadzie niemożliwe. Rodziny uczone są, że w pierwszej kolejności powinny być lojalne wobec rodziny Kim. Większość rodziców nie śmie nawet powiedzieć swoim własnym dzieciom, że są chrześcijanami, ze względu na fakt, że mogą one ich wydać ulegając ogromnej presji na bycie lojalnym wobec rządzących.
      
Życie w rodzinie: Ekstremalnie wysoki wynik znajduje swoje odzwierciedlenie w stwierdzeniu jednego z komentatorów: „Dzieci uczone są imienia Kim Il Sung zanim nauczy się je jak nazywają się ich rodzice.” Jeśli chrześcijanin zostanie wykryty, traci wszystko. Nie tylko przesłuchuje się taką osobę w celu odkrycia jej powiązań, również jej rodzina zostaje aresztowana z powodu zasady połączenia przez winę i wszyscy doświadczają wielu lat udręki w obozach pracy. Każdy, kto zostanie złapany na angażowaniu się w tajemne działania religijne jest poddany dyskryminacji, aresztowaniu, zsyłce, torturom oraz/lub publicznej egzekucji. Rodzice będący chrześcijanami nie mogą wychowywać swych dzieci zgodnie z wyznawaną przez siebie wiarą, nie tylko dlatego, że nie mieliby na to odwagi, lecz także dlatego, że musieliby działać wbrew cotygodniowej indoktrynacji, która stosowana jest nawet wobec bardzo małych dzieci. Śluby, pogrzeby, komunie czy też chrzty obchodzone w obrządku chrześcijańskim są zakazane.
   
Życie w społeczeństwie: Każda osoba znajduje się pod ścisłą kontrolą społeczną, jako że Korea Północna stosuje starą komunistyczną metodę patrolów sąsiedzkich, zwanych inminban. Specjalnie wytrenowani sąsiedzi donoszą władzom o wszystkim, co dzieje się w danym bloku lub domu, stąd też dosłownie każde działanie, każda wizyta, każde odchylenie od normy nie przechodzi nie zauważone. Dzieci chrześcijan nie są zazwyczaj świadome wiary swoich rodziców, ponieważ większość z nich woli dzielić się nią, kiedy dzieci są już starsze. Jeśli jednak mają tę świadomość, muszą w sposób szczególny uważać na to, by nie wyjawić tej wiedzy, gdyż prowadzi to do natychmiastowej denuncjacji, nie tylko ich samych, ale ich całej rodziny. Podobna ostrożność musi być zachowana zarówno w miejscach pracy, jak i w domach, zwłaszcza podczas sesji samokrytyki, które według zdobytych danych w ostatnim czasie przybrały na sile, co wskazuje na wzrost presji wywieranej przez państwo oraz zależność od ideologii.
    
Życie w państwie: Życie jest przesiąknięte ideologiami dżucze oraz Kimilsungizmu/KimDzongilizmu (jak wyjaśniono wcześniej). Komunikaty w mediach są tendencyjne i nastawione wrogo wobec chrześcijan, a oni sami nie mogą oczekiwać sprawiedliwego traktowania stając przed sądem. Nawet chrześcijanie ekspatrianci w sytuacji aresztowania przez władze nie są traktowani sprawiedliwie. W konsekwencji, poziom przemocy w obszarze życia w państwie osiągnął wynik niemal maksymalny. Północnokoreańscy oficjele polują i zawzięcie sądzą każdego, kto nawróci się na chrześcijaństwo przebywając w Chinach, a także tych którzy podejmują próbę wwiezienia ze sobą do Korei chrześcijańskiej literatury, a zwłaszcza wersetów biblijnych. Każdy zdrajca złapany i poddany repatriacji musi udzielić odpowiedzi na bardzo wiele pytań. Według raportów są to pytania typu: „Czy spotkałeś jakichś chrześcijan będąc w Chinach?”, „Czy odwiedzałeś tam jakieś kościoły?” W okresie badania WWL 2017 agenci Północnej Korei byli aktywni nawet na terenie Chin. Pomimo idących coraz dalej restrykcji, liczba ucieczek nieznacznie wzrosła – po raz pierwszy od 2013 roku. Zdrady osób wysoko postawionych, jak na przykład ucieczka całej rodziny dyplomaty wysokiego szczebla   stacjonującego w Londynie w sierpniu 2016 r., powodują wzrost paranoi i lęku przed dalszymi zdradami, co z kolei sprawia, że życie w Korei Północnej staje się jeszcze bardziej skomplikowane i podlega coraz większej kontroli – nie tylko w odniesieniu do chrześcijan, ale i do reszty społeczeństwa. 
    
Życie w kościele: Kościoły nie mają prawa bytu. W Pjongjangu istnieje pięć, kontrolowanych przez rząd kościołów, z których reżim korzysta po to, by pokazywać zagranicznym gościom rzekome prawo wolności wyboru religii. Jeden z nich to kościół katolicki, trzy to kościoły protestanckie, a jeden prawosławny. Nie mogą one jednak funkcjonować jak autentyczne kongregacje, gdyż nie mają żadnej przestrzeni do poruszania się poza granicami wyznaczanymi im przez rząd. Poza murami tych „kościołów na pokaz”, legalna produkcja, czy też import materiałów chrześcijańskich jest niemożliwa, a zakładanie organizacji chrześcijańskich prawnie zakazane. Szkolenia liderów i praca z młodzieżą są absolutnie niemożliwe.
 
Przemoc fizyczna: Prześladowania w Korei Północnej są pełne przemocy, chociaż udokumentowany poziom przemocy nie jest tak wysoki, jak w rzeczywistości, czego przyczną jest nie odnotowywanie wszystkich przypadków. Trudno docierać do raportów z obozów pracy, a budynki kościelne nie istnieją (poza wspomnianymi wcześniej „kościołami na pokaz”), nie ma więc czego niszczyć. W bardzo nietypowej sytuacji został zabity pastor Han Choong Yeol, którego 30 kwietnia 2016 r., w chińskim miasteczku przygranicznym Chiangbai dopadła grupa czterech agentów północnokoreańskich. Co było najbardziej szokujące to nie sam fakt morderstwa, lecz jego upublicznienie, jako że reżim Północnej Korei dotychczas starał się utrzymywać tego typu sprawy w ścisłe tajemnicy. Kanadyjsko-koreański pastor Hyensoo Lim, który przybył do kraju organizując pracę pomocową (na przestrzeni lat zrobił to ponad sto razy), w grudniu 2015 r. został skazany na dożywotnią karę więzienia na podstawie oskarżenia o spisek i próbę przewrotu oraz budowę „kraju religijnego”. Bardzo dobrze pokazuje to, jak wielka jest paranoja oraz dziwne postrzeganie chrześcijaństwa przez reżim Korei Północnej. Inny pastor, Koreańczyk pochodzący z Ameryki, Dong-cheol Kim, został aresztowany i skazany na dziesięć lat więzienia w kwietniu 2016 roku. Podobnych aresztowań oraz zabójstw jest więcej, nie mówiąc o uprowadzeniach oraz innych aktach przemocy skierowanych wobec chrześcijan.

Liczba chrześcijan mordowanych i zamykanych w więzieniach wydaje się rosnąć. Pokazuje to także niedawny przypadek repatriowanych kobiet (zob. Kontekst) , na których wykonana kara była dużo bardziej dotkliwa niż miało to miejsce w podobnych, wcześniejszych przypadkach. Są one obecnie skazane na ponad 10 lat więzienia, a nawet może na nich zostać wykonana egzekucja. Nie tak dawno temu, pojedyncze osoby skazywane były na średnio rok do trzech lat więzienia pod tymi samymi zarzutami. Pośród osób repatriowanych, kara za bycie chrześcijaninem także uległa zaostrzeniu: tacy ludzie uważani są za szpiegów i zdrajców narodu i są karani adekwatnie do tych zarzutów.

Prognozy na przyszłość                                                                   

Prześladowania będące efektem panującego Reżimu komunistycznego (oraz postkomunistycznego) zmieszanego z Dyktatorską paranoją są podsycane są przez rosnącą w siłę ideologię samo-zależności, a także coraz większej izolacji, co przejawia się chociażby przez wielość testów rakietowych oraz nuklearnych.

Największym wyzywaniem pozostają relacje Korei z Chinami. Kraj wciąż jest mocno zależny ekonomicznie od Chin i nie jest w stanie pozwolić sobie na to, by zostać przez nie porzuconym. Chiny z kolei są coraz bardziej niezadowolone z postępowania reżimu, jednak wciąż mają powody, by Północną Koreę utrzymywać na powierzchni. Powody za tym stojące to: i) brak możliwości przewidzenia, co by się stało, gdyby reżim Kima upadł, ii) potencjalne zagrożenie dla samych Chin, a także stabilizacji w regionie, które stanowi broń nuklearna Korei, iii) fakt, że w razie jakiejkolwiek formy ponownego zjednoczenia jest wysoce prawdopodobne, że jednostki wojskowe Stanów Zjednoczonych zaczęłyby stacjonować bezpośrednio przy chińskiej granicy. Rosnąca wola Korei Południowej do rozlokowania systemu obrony przeciwlotniczej  THAAD może przełożyć się na dalszy wzrost napięć, nie tylko w relacjach z USA, lecz także z Chinami.

Jednym z głównych problemów stojących przed reżimem jest odpowiedź na pytanie jak zdobyć twardą walutę w czasach zacieśniających się sankcji międzynarodowych. 28 maja 2016 r. organizacja Human Rights for North Korea (Prawa Człowieka w Korei Północnej) opublikowała raport zatytułowany „Gulag, Inc  – The use of forced labor in North Korea’s export industries” („Gułag S.A. – wykorzystanie przymusowej siły roboczej w przemyśle eksportowym Korei Północnej”), podkreślający, w jaki sposób Korea Północna odniosła sukces w tym ważnym sektorze. Kolejny raport, potencjalnie kłopotliwy dla Unii Europejskiej, opublikowany 23 maja 2016 r. przez redakcję VICE, ujawnił, że Polska  jest krajem goszczącym wielu robotników z Korei Północnej. Korea Północna stoi także na czele World Slavery Index  (Światowego Indeksu Pracy Niewolniczej). Raporty te ukazują bezwzględność reżimu Kim Dzong Una. Jeśli w taki właśnie sposób traktuje on osoby lojalne, trudno wyobrazić sobie, jak obchodzi się z klasą wrogą, do której należą chrześcijanie.

Kim Dzong Un wciąż jeszcze nie wybrał się w podróż do żadnego państwa, pomimo stania na czele kraju od ponad pięciu lat. Zgodnie z tradycją, a także zasadami kurtuazji powinien odwiedzić jako pierwsze Chiny. Gdyby tak się stało, wskazałoby to na ocieplenie stosunków, co z kolei nie byłoby dobrą wiadomością dla chrześcijan, jako że Chiny deportują każdego Koreańczyka, któremu udaje się zbiec, i czynią to pomimo podpisania Konwencji ONZ dotyczącej statusu uchodźców, a także pomimo tego, że, nie ponosząc żadnych dodatkowych kosztów, ani wysiłku, mogłyby wysłać każdego z uciekinierów do Korei Południowej.

Istnieje wiele symptomów, które wskazują, żę w przyszłości prześladowania wobec chrześcijan w Korei Północnej będą coraz silniejsze:

  • coraz częstsze uprowadzenia oraz pozbawianie wolności chrześcijan i misjonarzy w Chinach (z Korei Południowej oraz Chińczyków pochodzenia koreańskiego),
  • rosnąca kontrola granic oraz surowsze kary dla Koreańczyków z Północy, których deportuje się z Chin,
  • coraz większa aktywność rządu Korei Północnej prowadząca do wyeliminowania jakiejkolwiek możliwości rozprzestrzeniania chrześcijańskiego przesłania.

Powtarzające się testy nuklearne, zacieniające się sankcje ekonomiczne ONZ, a także zdrada stanu ze strony kilku wysoko postawionych urzędników państwowych wskazują, że rośnie prawdopodobieństwo zmierzania reżimu Korei Północnej w stronę usprawnienia metod wewnętrznej kontroli, a także wciąż narastającej paranoi.