Prześladowania na Sri Lance

Sri Lanka

46
ŚIP
2019
Sri Lanka
Religia
Buddyzm
Ustrój
Unitarna Republika Prezydencka
Ranking poprzednie lata
44
ISO
LK
Sri Lanka
Chrześcijan
1,96
Populacja
20.95
Islamski ekstremizm
Dyktatorska Paranoja
Życie prywatne: 11.000
Życie w rodzinie: 8.300
Życie w społeczeństwie: 10.500
Życie w państwie: 11.500
Życie w kościele: 10.000
przemoc fizyczna: 7.000

Wprowadzenie

Okres badawczy: 1 listopada 2017 – 31 października 2018

Miejsce w Światowym Indeksie Prześladowań (ŚIP)

Z wynikiem 58 punktów, który w porównaniu do ŚIP 2018 jest o 1 punkt wyższy, Sri Lanka w ŚIP 2019 zajmuje 46 miejsce. Wyniki dotyczące zarówno przemocy fizycznej, jak i natężenia nacisków nie wzrosły znacząco. Największa presja występuje w obszarach życia prywatnego (co dotyczy przede wszystkim konwertytów pochodzenia buddyjskiego, muzułmańskiego i hinduskiego) i życia w państwie (szczególnie w wypadku chrześcijan nienależących do Kościołów tradycyjnych).

Siły napędowe prześladowań

Religijny nacjonalizm

Demokratyczno-Socjalistyczna Republika Sri Lanki jest państwem świeckim. Jednak jej Konstytucja stawia buddyzm na pierwszym miejscu i w jasny sposób traktuje go jako religię państwową. Rozdział 2 Konstytucji stanowi, że „Republika Sri Lanki powinna postawić buddyzm na pierwszym miejscu, a w związku z tym obowiązkiem kraju powinno być chronienie Budda Sahana (buddyjskiego nauczania), przy zapewnieniu wszystkim religiom praw zagwarantowanych przez Artykuł 10 i 14(1)”. To zapewnienie z Artykułu 10, zarówno w 19. poprawce do Konstytucji z 2015 r., jak również w propozycji 20. poprawki z 2017 r., pozostało niezmienione. Te prawa dotyczące wolności wyznawania religii, zagwarantowane w Artykule 10, mogą zostać ograniczone, co już dzieje się w subtelny sposób.

W tym kraju supremacja buddyzmu jest powszechną koncepcją. Każdy Syngalezi jest postrzegany jako buddysta, w związku z czym nie tylko chrześcijanie tamilscy, ale też chrześcijanie syngalescy traktowani są z nieufnością, jako obywatele drugiej kategorii; często są również pomawiani i atakowani. Dopuszczają się tego nie tylko instytucje rządowe, na co wskazuje nazwa: Ministerstwo ds. Nauczania Buddyzmu i Religii, ale także mnisi buddyjscy i lokalni urzędnicy. Radykalne grupy buddyjskie, BBS (Bodu Bala Sena, co oznacza Siły Wojskowe Buddyzmu) i SR (Sinhala Ravaya), są kierowane przez mnichów buddyjskich i znane z podburzania tłumów do atakowania mniejszości muzułmańskich i, w mniejszym stopniu, chrześcijan. Mimo że nie są tak widoczni, jak to było przed zmianą rządu w styczniu 2015 r., ich radykalne wpływy wciąż są odczuwalne, a ataki na kościoły chrześcijan nadal mają miejsce na podobną skalę. Supremacja buddyjska jest zauważalna w życiu codziennym mniejszości religijnych, takich jak muzułmanie czy chrześcijanie, jednak nie jest już sterowana przez BBS czy SR. Jeśli prezydentowi Sirisena uda się utrzymać nominację Rajapaksa na premiera, wziąwszy pod uwagę jego wcześniejsze posunięcia, możemy spodziewać się zmiany sytuacji.

Źródła prześladowań

Źródła religijnego nacjonalizmu

Głównymi źródłami religijnego nacjonalizmu są radykalne ruchy buddyjskie i urzędnicy rządowi, szczególnie na poziomie lokalnym. Mimo że wybór nowego rządu w 2015 r. doprowadził do ograniczenia działań BBS, to inne ruchy, takie jak RS, wzmocniły się; ogłosiły Sri Lankę krajem buddyzmu syngaleskiego i obecnie skupiają się na atakowaniu mniejszości muzułmańskiej. BBS przekształciło się w partię, ale nie ma zbyt dużego wpływu na arenie politycznej. Syngalscy liderzy etniczni, często powiązani z grupami radykałów, również wzywają do zapewnienia ochrony większości syngaleskiej. Również przywódcy religijni, przykładowo mnisi, nierzadko aktywnie dopuszczają się prześladowań. Także członkowie rodzin wraz z lokalnymi urzędnikami na terenach wiejskich często atakują chrześcijańskich konwertytów werbalnie, zmuszając ich do opuszczenia wioski. Partie polityczne włączają się w lobbing za objęciem ochroną buddyjskiego dziedzictwa kraju, gdyż zyskują przez to głosy wyborców. Młodzi buddyjscy przywódcy religijni używają mediów społecznościowych do promowania nienawiści wobec mniejszości religijnych. Radykalne grupy buddyjskie, takie jak Mahason Balakaya (składająca się z mnichów), również zyskują wpływy. Obecnie można zaobserwować, że na terenach północnych z większością hinduską coraz częściej do głosu dochodzą grupy radykalnych hindusów należących do RSS (silne źródło prześladowań z Indii).

Kontekst

W zrozumieniu buddyzmu Sri Lanki pomocne jest zrozumienie tradycyjnego stylu życia jej mieszkańców, który skupia się wokół trzech punktów odniesienia: świątynia, wioska, jezioro (w znaczeniu irygacji i upraw). Nic innego nie powinno znaleźć się w tej triadzie. Stąd wszystko, co z zewnątrz, traktowane jest z podejrzliwością. Buddyści ze Sri Lanki nie są więc zainteresowani tak popularnymi na Zachodzie filozoficznymi aspektami buddyzmu, ale raczej walką o przetrwanie tego tradycyjnego trójkąta wartości. Również działalność BBS i SR może być postrzegana przez pryzmat obrony przed atakami na tak funkcjonujące społeczeństwo. Nawet krwawe starcia i zamieszki przeciw mniejszości muzułmańskiej (na przykład w 2014 r. i w mniejszym stopniu w 2018 r.) oraz ataki na chrześcijan mogą być tłumaczone wolą utrzymania tego trójelementowego fundamentu życia społecznego. Mniejszości muzułmańskie i chrześcijańskie są tym kontekście uważane za zagrożenie. Pokazał to również incydent mający miejsce w maju 2017 r.: w przemowie skierowanej do Ministra Narodowej Koegzystencji główny mnich BBS, Galagoda Aththe Gnanasera Thero, skrytykował obecność „mniejszości chrześcijańskich”, praktycznie uznając je za cel działań legislacyjnych. Ten sam mnich w czerwcu 2018 r. – po upokorzeniu żony porwanego dziennikarza – został skazany na dwa półroczne wyroki pozbawienia wolności, a miesiąc później – na zaskakująco wysoki wyrok sześciu lat więzienia za obrazę sądu. Mimo że wyrok ten zotał skierowany do apelacji, jest on silnym sygnałem dla radykalnych grup buddystów, że powinni uważać na to, co robią.

Sri Lanka ma w swojej historii 26 lat wojny domowej, która zakończyła się dopiero w 2009 r. W wojnie tej tamilska mniejszość hinduistyczna, zlokalizowana głównie w północnych i wschodnich prowincjach kraju, walczyła o niepodległość. „Tamilskie Tygrysy” (LTTE) zyskały rozgłos na całym świecie. Zarówno siły rządowe, jak i LTTE popełniały zbrodnie wojenne i obecnie jednym z największych wyzwań jest to, w jaki sposób należy się do tego faktu odnieść. Pojednanie – albo samodzielne, albo z pomocą międzynarodową – jako że od lat nie było w tej sprawie postępu, nadal wydaje się odległą perspektywą. Kolejną ważną sprawą jest demilitaryzacja kraju. Z powodu długotrwałej wojny domowej oraz coraz większych działań biznesowych armii, siły zbrojne składają się obecnie z 260 tys. żołnierzy. Proces postępuje powoli i trudno będzie ponownie zintegrować tych żołnierzy poza armią, która przy okazji nie chce stracić lukratywnych możliwości związanych z biznesem.
Na koniec – pojawia się pytanie, jak radykalne grupy buddyjskie, takie jak BBS i SR, zachowają się w przyszłości. Wydaje się, że wyrosły znikąd i w bardzo krótkim czasie (BBS miało swoją pierwszą krajową konwencję w czerwcu 2012 r.). A jako że większość ich liderów politycznych była aktywna wcześniej, wpływ tych grup i radykalizm atakujący mniejszości religijne wydają się bez precedensu. Jeszcze do niedawna ich aktywność nie była kontrolowana, więc twierdzenie, że były one taktycznie wspierane przez poprzedni rząd, szczególnie przez Ministra Sprawiedliwości, nie jest bezpodstawne. Skazanie głównego mnicha BBS na sześć lat więzienia z powodu obrazy sądu może oznaczać zmianę sił, jednak jeszcze nie wiadomo, jak zareaguje sąd apelacyjny, a także w jakim stopniu protesty i potencjalne działania odwetowe podgrzeją atmosferę. Prezydent Sirisena pod koniec października 2018 r. odwołał premiera Wickremesinghe, zawiesił parlament i powołał poprzedniego prezydenta Mahinda Rajapaksa na stanowisko premiera, co było sporym zaskoczeniem i spowodowało zachwianie w polityce. Pomimo dwóch głosowań o wotum nieufności, na chwilę zakończenia omawianego okresu badawczego (koniec listopada 2018 r.) nadal nie ma rozwiązania w tej kwestii.

Grupy chrześcijańskie dotknięte prześladowaniami

Tradycyjne społeczności chrześcijańskie

Są to Kościół Rzymskokatolicki i osiem denominacji należących do Krajowej Rady Chrześcijan. Są one mniej prześladowane, ale dotyka je ogólna atmosfera supremacji buddyzmu i zdarza się, że utrudnia się im budowę nowych kościołów.

Społeczności konwertytów

Są to chrześcijanie pochodzenia buddyjskiego, muzułmańskiego i hinduskiego. Często spotykają się z wrogością i atakami. Nowi konwertyci nierzadko są postrzegani jako zdrajcy i w konsekwencji nękani, atakowani fizycznie bądź werbalnie oraz izolowani przez społeczność lokalną. Dzieje się tak przede wszystkim na terenach wiejskich. W przeszłości zjawisko to można było zaobserwować głównie w południowych i północno-centralnych prowincjach kraju, jednak po wojnie domowej rozprzestrzeniło się ono również na prowincje północne i wschodnie.

Nietradycyjne społeczności chrześcijan

Kongregacje ewangelików, baptystów i zielonoświątkowców często doświadczają ataków, ale od wyborów w 2015 r. zmienili się ich sprawcy. Podczas gdy wcześniej większość napaści dokonywana była przez radykalne grupy buddystów, obecnie atakami w wioskach kierują zazwyczaj buddyjscy mnisi i lokalni urzędnicy, którzy narzucają restrykcje na chrześcijan lub tuszują dokonywane wobec nich akty przemocy. Mimo że zmieniły się źródła prześladowań, sytuacja ciemiężonych pozostaje praktycznie bez zmian.

Obszary życia i przemoc fizyczna

Życie prywatne: 11.000
Życie w rodzinie: 8.300
Życie w społeczeństwie: 10.500
Życie w państwie: 11.500
Życie w kościele: 10.000
przemoc fizyczna: 7.000

Życie prywatne

Konwertyci pochodzenia buddyjskiego doświadczają nacisków ze strony rodziny i krewnych. Nawet inne osoby ze społeczności lokalnej wyrażają sprzeciw, gdy ktoś z okolicy nawraca się na chrześcijaństwo. Dotyczy to również chrześcijan pochodzenia muzułmańskiego i hinduskiego. Dlatego nawet osobista modlitwa przeżywana w sposób prywatny stanowi dla konwertytów ryzyko i wielu z nich obawia się wrogości ze strony rodziny. Dla wyznawców Chrystusa żyjących w niechrześcijańskich rodzinach niebezpieczne może być również posiadanie materiałów chrześcijańskich, szczególnie w rejonach, gdzie buddyści sprzeciwiają się rozprzestrzenianiu się innych religii. Ryzykowne dla konwertytów, zwłaszcza dla tych z islamu, jest także rozmawianie o swojej nowej wierze. Również spotykanie się z innymi nawróconymi (i innymi chrześcijanami w ogóle) oznacza ryzyko. Mieszkańcy wiosek, przedstawiciele policji i lokalni mnisi buddyjscy monitorują działalność chrześcijan, by wiedzieć, kiedy przypuścić atak, lub by znaleźć przewinienia, o które będzie można ich oskarżyć przed sądem.

Życie rodzinne

Kościołom ewangelickim i niezależnym odmawia się możliwości zarejestrowania ślubów we własnych budynkach kościelnych, co jest tradycją w kościołach Sri Lanki. Konwertytom grozi dyskryminacja i prześladowanie, jednak zazwyczaj nie są zmuszani do rozwodów. Również zmiana danych dotyczących religii w dowodzie osobistym zazwyczaj nie jest problemem. Dlatego też wynik dotyczący stopnia natężenia prześladowań w tym obszarze życia jest stosunkowo niski. Ze sprzeciwem spotyka się chrzest dorosłych, szczególnie jeśli odbywa się publicznie. Na terenach wiejskich chrześcijanom nie wolno chować zmarłych na cmentarzach komunalnych; w okresie badawczym ŚIP 2019 własnych terenów do pochówku odmawiali im mnisi buddyjscy, hinduscy mieszkańcy wsi, a nawet urzędnicy rządowi. W jednym przypadku tłum zabronił rodzinie pochowania zmarłego chrześcijanina i zmusił żałobników do znalezienia miejsca pochówku oddalonego o 15 km od wioski. W innym zaś przypadku, odnotowanym w styczniu 2018 r., mężczyzna wraz z tłumem zakłócił pogrzeb własnego ojca na cmentarzu komunalnym. Domagał się, by jego matka powróciła do hinduizmu, by ojciec mógł mieć właściwy pogrzeb. Przykłady te ilustrują intensywność nacisków na konwertytów wywieranych ze strony rodziny i społeczności lokalnej.

Dzieci chrześcijan uczęszczające do szkół państwowych są zmuszane do przestrzegania obrzędów buddyjskich i hinduskich. Gdy tego nie robią, są karane przez nauczycieli i dyrekcję, a w niektórych przypadkach nakłada się na nie karę finansową. Zgodnie z prawem jeśli w szkole jest co najmniej 15 uczniów danej religii, szkoła ma obowiązek zapewnić im nauczyciela tego samego wyznania, jednak placówki publiczne tego nie przestrzegają. Częściowo to właśnie z powodu braku nauczycieli religii chrześcijańskiej i środków na ich zatrudnienie, chrześcijańskie dzieci są zmuszane do uczenia się buddyzmu lub hinduizmu, co prowadzi do prześladowań, znęcania się nad nimi i stawiania im złych ocen. W jednym przypadku dyrektor nie tylko odmówił protestanckiemu dziecku przyjęcia do szkoły, ale też radził jego rodzicom, by trzymali je w domu, mimo że wyjaśniali oni, iż w pobliżu nie ma żadnej innej szkoły publicznej. Odnotowano również kilka innych przypadków, w których dzieciom protestantów odmawiano przyjęcia do szkoły.

Życie w społeczeństwie

Poczucie, że chrześcijanie „tu nie należą”, wzbudzają w społeczeństwie zazwyczaj lokalni mnisi buddyjscy (oni sami pozostają pod wpływem ideologii radykalnych grup i chcą ochronić czystość lokalnego „trójkąta buddyjskiego”). W rejonach, gdzie większość stanowią buddyści i hindusi, chrześcijanie często stają się celem poniżania i różnych form wykluczenia społecznego, zabrania się im dostępu (lub się go opóźnia) do zasobów wspólnoty, takich jak studnie czy elektryczność. Podczas festiwali hinduskich hindusi atakują chrześcijan za niebranie udziału w wydarzeniach. Wyznawcy Chrystusa są inwigilowani, współmieszkańcy wioski utrudniają im życie, a czasem nawet ich atakują. Mnisi buddyjscy i współmieszkańcy skarżą się policji lub lokalnym urzędnikom na działania pastorów bądź Kościołów na terenach wiejskich. Po takiej skardze policja zazwyczaj przez pewien czas nachodzi wspólnotę lub przesłuchuje pastorów na temat ich działalności. W grudniu 2017 r. w jednym mieście zorganizowana została kampania plakatowa przeciwko pewnej chrześcijance, z podaniem jej nazwiska i z groźbą, że zostanie zabita, jak zresztą każdy, kto uczestniczy w chrześcijańskich spotkaniach modlitewnych, jeśli nie porzuci swojej służby. Presja, by wyrzec się wiary chrześcijańskiej, jest częsta, a firmy prowadzone przez chrześcijan stają się niekiedy celem bojkotu konsumenckiego. Odnotowano kilka incydentów, w których chrześcijan z terenów wiejskich wykluczono ze wspólnot pogrzebowych. Wspólnoty pogrzebowe są tworzone na poziomie wioski i są niezbędne do przeprowadzenia pogrzebu.

Życie w państwie

Nawet jeśli wybrany w 2015 r. rząd otwarcie nie wspiera już radykalnych grup buddyjskich, poziom nacisków na chrześcijan w tym obszarze życia pozostaje stosunkowo wysoki. Buddyzm jest uznany w Konstytucji za religię nadrzędną i tych niewielu chrześcijan, którzy zasiadają w rządzie (lub pracują dla rządu), doświadcza dyskryminacji ze strony nacjonalistów. W mediach chrześcijanie przedstawiani są w negatywnym świetle. Ci zaś, którzy popełnili wobec nich przestępstwo, nie są karani.
Wydarzenia poprzedzające atak są zazwyczaj takie same: atakujący występuje w mediach z fałszywym oskarżeniem (na przykład twierdząc, że pastor zmusza do nawrócenia), które usprawiedliwia atak. Przestępcy pozostają bez kary, a w większości przypadków wyznawców Chrystusa naciska się, by sprawę sądową rozwiązali polubownie. W wielu przypadkach chrześcijanie i chrześcijańskie organizacje praw człowieka są oskarżani o tworzenie „dysharmonii społecznej”. Pastorzy nadal decydują się na składanie zażaleń i odwołują się do swoich konstytucyjnych praw, jednak nie ma to zbyt dużej skuteczności.

Życie w Kościele

Tłum, mnisi, mieszkańcy wiosek, policja i władze lokalne nieustannie przerywają spotkania chrześcijan, kwestionują ich legalność i donoszą o nich władzom. Wyznawcy Chrystusa są wzywani do zaprzestania jakiejkolwiek działalności lub opuszczenia wioski. Wymóg rejestracji często jest wykorzystywany do szantażowania Kościołów chrześcijańskich.
Budowa lub renowacja budynków kościelnych na terenach wiejskich jest bardzo trudna, gdyż zaburza niezwykle istotną dla mieszkańców Sri Lanki triadę: świątynia, wioska, jezioro. Okólnik opublikowany w 2008 r. przez Ministerstwo ds. Nauczania Buddyzmu i Religii nadal jest wprowadzany w życie. Od wspólnot religijnych wymaga on rejestracji domów modlitwy i wystąpienia o zgodę na budowę nowych budynków. Pomimo tego, że okólnik nie ma żadnej mocy prawnej i dotyczy jedynie kościołów budowanych po 2008 r., władze lokalne, mnisi buddyjscy i tłumy wykorzystują go do usprawiedliwiania niejednokrotnie brutalnych ataków na chrześcijan. W obecnej sytuacji, nawet jeśli pastorzy protestują przeciw wykorzystywaniu tego okólnika, lokalne władze i sądy nie uznają ich racji. W dwóch bardzo niepokojących sprawach Sąd Najwyższy posunął się jeszcze dalej w ograniczaniu wolności religijnej. W sprawie SCFR 92/2016, rozstrzygniętej w czerwcu 2017 r., stwierdził, że „Można go [okólnik] uznać za prawo i przez to stosować do wszystkich społeczności”. Z kolei w lipcu 2018 r. w sprawie 241/14 Sąd uznał, że „W każdym przypadku obowiązkiem Sądu jest utrzymywanie i uskutecznianie Konstytucji, a jak to jest zapisane obecnie w naszej Konstytucji, obywatele tego kraju nie posiadają konstytucyjnie chronionej wolności do »propagowania« ich religii i wierzeń”.

Przemoc

Atakowane są kościoły i nieruchomości należące do pastorów. Istnieją również doniesienia o fizycznych atakach na chrześcijan i o co najmniej jednym pracowniku kościelnym, wobec którego odbyła się kampania zniesławiająca.

Prześladowania ze względu na płeć

Kobiety

Z powodów kulturowych konwertytkom trudniej jest żyć zgodnie z wiarą niż konwertytom. Ponadto kobiet dotyczą różne zwyczaje i ustalone sposoby ubierania się (na przykład w społeczności hinduskiej muszą nosić ich symbole religijne itp.). Jeśli konwertytka była muzułmanką, jest narażona na przymusowe małżeństwo z muzułmaninem. Gdy chrześcijańskie kobiety i dziewczęta, nie tylko konwertytki, doświadczyły już prześladowania, ich rodziny są mniej skłonne do wypuszczania ich z domu na spotkania religijne. Również jeśli takie prześladowanie wiązało się z jakąkolwiek przemocą fizyczną, jest ono często traktowane jako zhańbienie rodziny. Ma to też wpływ na możliwość zamążpójścia.

Mężczyźni

Prześladowanie chrześcijańskich mężczyzn i młodzieńców związane jest z ich rolą w utrzymaniu rodziny. Zwłaszcza w społecznościach wiejskich to mężczyźni zapewniają byt rodzinie, w związku z czym utrata przez nich pracy odbija się finansowo na całej rodzinie chrześcijańskiej. To przeważnie mężczyźni, szczególnie pastorzy i liderzy kościelni, są zastraszani i atakowani, często muszą uciekać lub ukrywać się, co sprawia, że czasami w dłuższej perspektywie są odseparowani od rodziny.

Prześladowania innych mniejszości religijnych

Jak już zostało wspomniane, nacjonalistyczni mnisi buddyjscy prowadzą w kraju wzmożoną kampanię nie tylko przeciwko chrześcijanom, lecz również przeciw mniejszościom muzułmańskim. W marcu 2018 r. w mieście Kandy miały miejsce krwawe starcia między buddystami a muzułmanami, a religijna narracja powiązana z tym wydarzeniem jest dość niepokojąca. Tłum buddystów singala przeprowadził serię ataków na należące do muzułmanów firmy, domy i meczety w dzielnicy Kandy. Skutkiem tych ataków było zniszczenie i zburzenie 49 sklepów, 132 domów i 4 meczetów. Ponadto 51 osób zostało rannych, a 2 osoby poniosły śmierć. Żyjące na Sri Lance społeczności muzułmańskie coraz bardziej wyczekują ochrony ze strony świata arabskiego. Również społeczność hinduska jest traktowana z podejrzliwością, częściowo z powodu uprzedzeń religijnych, a częściowo z racji trudnej historii kraju i wojny, podczas której tamilska mniejszość hinduska z północnych i wschodnich prowincji kraju walczyła o niepodległość (te społeczności hinduskie stają się coraz poważniejszym źródłem prześladowań chrześcijańskich konwertytów na ich terenie).

Prognozy na przyszłość

Aspekt polityczny


Sri Lanka po raz kolejny straciła okazję, by stać się jedną z pozytywnych historii w World Watch List. Rząd nie podjął kroków, by włączyć mniejszości religijne (muzułmanów i chrześcijan) w swoją politykę i by zdecydowanie występować przeciwko każdemu, kto będzie podsycał nienawiść motywowaną religijnie. Skazanie głównego radykała buddyjskiego na sześć lat więzienia w lipcu 2018 r. raczej nie zmieni nastawienia w społeczeństwie, szczególnie gdy spojrzy się na to w świetle zawirowań politycznych z końca okresu badawczego ŚIP 2019. Organizacje buddyjskie nadal będą chronić kraj z przeświadczeniem, że zagrażają mu mniejszości muzułmańskie i chrześcijańskie.

Prognozy na przyszłość – z perspektywy

  • Religijnego nacjonalizmu: To źródło prześladowań nadal będzie odgrywało ważną rolę nie tylko w polityce Sri Lanki, ale też w społeczeństwie i rodzinach. Rząd robi co może, by sytuacja ekonomiczna się nie załamała, a do tego przygotowuje się do wyborów prezydenckich, które odbędą się w 2020 r. Już teraz niepokojący wydaje się sposób, w jaki SLPP (Sri Lanka Podujana Peramuna), nowa partia byłego prezydenta Rajapaksa, odniosła zdecydowane zwycięstwo w wyborach lokalnych w 2018 r. Pokazuje to, jaką frustrację wyborców wzbudza obecną polityką rządu. Również to, w jaki sposób prezydent Sirisena twierdził, że był celem zamachu i odwołał premiera Wickremesinghe w październiku 2018 r., nie pomogło ani rozwojowi kraju, ani sytuacji mniejszości chrześcijańskiej. Prezydent zawiesił parlament i umieścił byłego prezydenta Mahinda Rajapaksa na stanowisku nowego premiera. Zostało to odczytane jako poparcie dla radykalnych grup buddyjskich, takich jak BBS, i wsparcie ich rozwoju. Wydaje się, że pojednanie i pokojowa koegzystencja wszystkich obywateli (w tym mniejszości, takich jak chrześcijańska) jest odległym snem przyszłości. Bardziej prawdopodobne jest, że religijny nacjonalizm będzie się nasilał, a dyktatorska paranoja znów wkroczy na scenę.

Podsumowanie

Jednym z największych wyzwań dla Sri Lanki jest pojednanie narodowe. Gdy weźmiemy pod uwagę to, że większość kontaktów społecznych bazuje na więziach religijnych i etnicznych, wyzwanie to okazuje się ogromne, ponieważ grupy etniczne i religijne muszą znaleźć sposób, by zbudować zaufanie i wspólnie kroczyć do przodu. A nie jest pewne, kto mógłby temu procesowi przewodzić. Polityka supremacji buddyzmu tutaj nie pomaga. Wydaje się, że  jedną z bardzo niewielu grup, które mogłyby zniwelować rozłam w kraju, są chrześcijanie, ponieważ wiele Kościołów chrześcijańskich ma singaleskich i tamilskich członków. Jest to wyjątkowa okazja, by budować mosty i służyć za wzór. Jednak napięcia etniczne czasami dotykają również Kościoły.
Sri Lanka, jedna z najstarszych demokracji konstytucyjnych w Azji, jest politycznie rozchwiana. W czasie pisania tego raportu (pod koniec listopada 2018 r.) nadal jest niejasne, kto powinien i może poprowadzić kraj, a także w jaki sposób. Posłowie, którzy są w opozycji do Rajapaksy, dwa razy głosowali za wotum nieufności dla niego, a w głosowaniu 29 listopada 2018 r. starali się ograniczyć finansowanie wynagrodzeń pracowników rządowych i innych kosztów. Nie wiadomo, czy prezydent zareaguje ogłoszeniem stanu wyjątkowego. Niezależnie od zamieszania politycznego, jedna sprawa jest jasna: chrześcijanie i inne mniejszości religijne boją się powrotu Rajapaksy jako premiera od czasu ataków na mniejszości religijne, których częstotliwość podczas dziesięciu lat jego prezydentury praktycznie się podwoiła.

Wszystkie pola są wymagane. E-mail będzie wysyłany za pośrednictwem programu pocztowego.