Sytuacja w Korei Północnej

Korea Północna

1
ŚIP
2019
Korea Północna
Religia
Ideologia Dżucze
Ustrój
Republika socjalistyczna
Ranking poprzednie lata
1
ISO
KP
Korei Północnej
Chrześcijan
0,30
Populacja
25.61
Presja ze strony komunizmu
Dyktatorska Paranoja
Życie prywatne: 16.700
Życie w rodzinie: 16.700
Życie w społeczeństwie: 16.700
Życie w państwie: 16.700
Życie w kościele: 16.700
przemoc fizyczna: 10.900
Missing treść.

ŚIP 2019: Dynamika prześladowań

Wprowadzenie

Okres badawczy: 1 listopada 2017 – 31 października 2018

Miejsce w Światowym Indeksie Prześladowań (ŚIP)

Od czasu powstania ŚIP w 2002 roku Korea Północna nieprzerwanie zajmuje pierwszą pozycję w indeksie. W ŚIP 2018 tuż za nią był Afganistan, który znajdował się na drugim miejscu. W ŚIP 2019 nie nastąpiły jednak znaczące zmiany. Chociaż sytuacja chrześcijan w obu krajach jest zupełnie inna, pod względem punktacji wypadają one bardzo podobnie. Tak jak w latach ubiegłych, chrześcijanie w Korei Północnej zmagają się z ekstremalnymi prześladowaniami we wszystkich dziedzinach życia, połączonymi w dodatku z bardzo wysokim poziomem stosowanej wobec nich przemocy. Nagły wzrost aktywności dyplomatycznej kraju (począwszy od Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu w Korei Południowej w lutym 2018 r.) nie zmienił sytuacji chrześcijan. Przeciwnie, podobno wzrosła liczba ataków, których celem była identyfikacja i zwalczanie obywateli mających poglądy odmienne od powszechnie przyjętych.

Siły napędowe prześladowań

Reżim komunistyczny i postkomunistyczny

Podczas gdy w teorii Korea Północna wciąż jest krajem komunistycznym, w praktyce dominuje tu kult jednostki. Jednakże, ponieważ kraj nadal jest rządzony zgodnie z komunistycznymi regułami administracyjnymi, to w dalszym ciągu one wskazywane są jako główna siła napędowa prześladowań. Na dodatek uwaga przywódcy (i ośrodków, które rządzą krajem) przenosi się z armii na Koreańską Partię Robotniczą, co dowodzi, że (post) komunizm wciąż ma tu bardzo duże wpływy. 7. Kongres Koreańskiej Partii Robotniczej w maju 2016 r. – pierwszy od 36 lat – nie przyniósł żadnych widocznych zmian, ani w kwestiach gospodarczych, ani w ideologicznych. Religia chrześcijańska nie tylko nadal traktowana jest jako niebezpieczne „opium dla mas”, w zgodzie z klasyczną ideologią komunistyczną, ale także, według systemu stratyfikacyjnego o nazwie songbun, chrześcijanie uznawani są za wrogów klasowych.

Dyktatorska paranoja

Od 1948 roku Koreą Północną rządzi jedna rodzina, a u władzy znajduje się obecnie już trzecie jej pokolenie. Jak wspomniano powyżej, chociaż pierwotnie wprowadzano ideologię komunistyczną, jej wpływ w ostatnich latach niemal zanikł. W dalszym ciągu jednak funkcjonują komunistyczne metody kontrolowania społeczeństwa. Korea Północna stanowi w tym momencie idealny przykład kraju kierowanego przez dyktatorską paranoję. Każdy musi czcić przywódcę, a dzięki kultowi jednostki Kim Dzong Un jest w społeczeństwie postacią niezastąpioną – stoi na czele Partii Robotniczej, armii, administracji kraju i wszystkich grup społecznych.

W obecnym okresie sprawozdawczym pojawiły się pierwsze oznaki ponownego wzrostu kultu jednostki, który otacza Kim Dzong Una. Niedawno, podczas wizyty w Pjongjangu prezydenta Kuby Miguela Diáza-Canego, odsłonięty został pierwszy oficjalny portret koreańskiego przywódcy. Warto zauważyć, że obraz ukazuje Kim Dzong Una ubranego w ciemny garnitur i krawat, nie w mundur, który dotychczas wskazywał na identyfikację z systemem komunistycznym.

Mimo że władza Kim Dzong Una nie jest tak absolutna, jak jego ojca czy dziadka, nikt nie może kwestionować jego autorytetu, zwłaszcza że skonsolidował on swoje wpływy, a Korea Płn. nie utraciła de facto statusu potęgi nuklearnej. Boski kult władców nie pozostawia miejsca dla żadnej innej religii, a każdy, kto ośmiela się oddawać cześć komukolwiek poza dynastią Kimów, jest uważany za jednostkę niebezpieczną, stanowiącą zagrożenie dla kraju. Chrześcijanie, którzy wierzą we władzę wyższą niż ludzka i ufają, że ich Bóg zarówno ustanawia, jak i obala królów oraz władców, są postrzegani jako szczególne zagrożenie. Prowadzi to do zwalczania i nieustannej inwigilacji ludzi oddanych Bogu. Chrześcijanie należą więc w systemie społecznym Korei Północnej do „wrogiej klasy”, co bardziej szczegółowo przedstawiono w dalszej części opracowania.
Pełny tytuł Kim Dzong Una brzmi imponująco: „Drogi Szanowny Towarzysz Kim Dzong Un, Przewodniczący Partii Pracy Korei, Przewodniczący Komisji Spraw Stanu Republiki Ludowo-Demokratycznej Korei oraz Naczelny Wódz Koreańskiej Armii Ludowej”. Kim Dzong Un skorygował narodową przysięgę, skracając odniesienia do osiągnięć swego ojca i dziadka, kładąc szczególny nacisk na własne sukcesy i wyraźnie podkreślając, że cała władza została skupiona w jego ręku. W październiku 2017 r. Kim Dzong Un awansował swoją siostrę do rangi szefa biura politycznego partii, wprowadzając ją w skład elity rządzącej krajem. Była ona również uczestniczką Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Korei Południowej i brała udział w kilku spotkaniach na szczycie. Ukazuje to z całą jaskrawością specyfikę północnokoreańskiej rzeczywistości, w której rządzenie krajem i partią jest biznesem rodzinnym, choć nie oznacza to, że siostra Kim Dzong Una sama sprawuje jakąś realną władzę.

Źródła prześladowań

Źródło komunistycznego i postkomunistycznego ucisku

Głównymi źródłami prześladowań w Korei Północnej są państwo, rząd i partia. Rząd kieruje się doktryną komunistyczną, a zatem to on jest najważniejszym motorem prześladowań w tym obszarze.

Źródło dyktatorskiej paranoi

Od trzech pokoleń cały kraj koncentruje się na oddawaniu czci rodzinie Kimów, co nie zmieniło się mimo nastania jej nowego pokolenia, kiedy to Kim Dzong Un przejął władzę w grudniu 2011 r. Najwyższym celem każdego aparatu rządowego jest kontrola nad krajem i utrzymanie władzy. Chrześcijanie są postrzegani jako wrogi element społeczny, który należy wykorzenić za wszelką cenę. W rezultacie nieustającej indoktrynacji prowadzonej w całej Korei Płn., sąsiedzi ciągle zachowują czujność, zawsze donosząc władzom o działaniach budzacych podejrzenia. Często nawet członkowie rodzin donoszą na swoich chrześcijańskich krewnych, ponieważ indoktrynacja ma ogromny wpływ na większość ludzi, a zwłaszcza na dzieci, które po pewnym czasie denuncjują swoich rodziców – w przekonaniu, że postępują właściwie. Dlatego wielu rodziców decyduje się nie dzielić swoją chrześcijańską wiarą z dziećmi.

Kontekst

System polityczny kraju opiera się na dwóch ideologiach. Pierwszą z nich jest dżucze, co w uproszczeniu oznacza samowystarczalność państwa. Druga to kimilsungizm, czyli kult jednostki, która uchodzi za wszechpotężną istotę kierującą Koreą Północną. Każdy musi uczestniczyć w cotygodniowych spotkaniach, podczas których wszyscy obywatele, w różnym wieku, są ideologicznie szkoleni i indoktrynowani. Obowiązkowa jest również obecność na sesjach samokrytyki. Nikt nie może wygłaszać idei odbiegających od powszechnie przyjętych – czy to religijnych, czy jakichkolwiek innych. System rygorystycznej kontroli społeczeństwa skutkuje wysoką autocenzurą i samokontrolą we wszelkich rozmowach i zachowaniach, nawet w najbardziej intymnych i rodzinnych relacjach. W języku północnokoreańskim istnieje nawet powiedzenie, które dobrze ilustruje sposób myślenia społeczeństwa: „Gdzie dwóch lub trzech się gromadzi, tam jeden zawsze jest szpiegiem”.

Wszelkie nadzieje, że Kim Dzong Un po przejęciu władzy w grudniu 2011 r. bardziej otworzy się na poprawę warunków ekonomicznych, społecznych i dyplomatycznych, zostały rozwiane. Reżim skupił się na kontynuowaniu testów rakietowych i jądrowych oraz szerzeniu coraz intensywniejszej propagandy. Tuż przed Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi w Korei Południowej wszystkie te działania zastopowano i zastąpiono dyplomatycznymi ofertami oraz inicjatywami. W owym czasie można było zaobserwować trzy zjawiska: po pierwsze, Korea Północna wolała zapłacić wysokie międzynarodowe sankcje, które zostały narzucone jej przez Chiny, niż porzucić dotychczasową politykę. Po drugie, osiągnięcie potęgi nuklearnej – uznanej przez inne kraje lub nieuznawanej – pozostało priorytetem. Dopiero gdy ten ostatni cel został osiągnięty, Korea mogła się odprężyć i skupić na rozwoju gospodarczym. Po trzecie, polityka ta przyniosła zaskakujące owoce.

W ciągu sześciu lat sprawowania władzy Kim Dzong Un nie odwiedził żadnego kraju, nie gościł też żadnego z przywódców zagranicznych. W okresie sprawozdawczym ŚIP 2018 zaczęło się to jednak zmieniać. W marcu 2018 r. Kim Dzong Un pojechał do Pekinu, by spotkać się z głównym sojusznikiem Korei Płn., Chinami. Przez następne cztery miesiące odwiedził Chiny trzykrotnie. To ten sam Kim Dzong Un, który nie przebierał w słowach, potępiając rozwój Chin, kiedy otwierał 7. Kongres Partii, mówiąc: „Mimo że ohydny wiatr burżuazyjnej wolności, a także reform i otwartości, wieje od strony naszych sąsiadów, my pozwalamy, by pociski ducha songbun [po pierwsze: armia] leciały i rozwijały obraną przez nas ścieżkę socjalizmu”. W kwietniu 2018 r. prezydenci Korei Północnej i Południowej spotkali się i wydali „Deklarację z Panmundżon”, robiąc niezwykły krok w stronę pojednania po latach milczenia i wrogości. Jednak największym sukcesem Kim Dzong Una było to, że jako pierwszy władca Korei Północnej spotkał się z prezydentem USA podczas szczytu w Singapurze 12 czerwca 2018 r. Wiele osób postrzegało to spotkanie jako sukces propagandowy Kim Dzong Una, ale jeden z doświadczonych ekspertów zajmujących się Koreą Północną zaznaczył, że wydane na koniec szczytu wspólne oświadczenie jest wyjątkowo mgliste i czas pokaże, czy to spotkanie przyniosło jakieś rezultaty poza uwiecznionym na zdjęciach uściskiem dłoni. W kraju nie widać jeszcze żadnych konkretnych zmian, przeciwnie nawet, koreańskie źródła twierdzą, że doszło do nasilenia ataków na wszystkie „elementy antysocjalistyczne” i pogłębiła się współpraca z Chinami w dziedzinie repatriacji uciekinierów. Wydaje się, że kwestia praw człowieka jest postrzegana jako bariera dla postępu i pretekst do niepożądanych ingerencji w wewnętrzne sprawy – zarówno Chin, jak i Korei Północnej. Należy pamiętać, że Korea Północna nie wahała się publicznie zabić przyrodniego brata Kim Dzong Una – Kim Dzong Nama – na lotnisku w Kuala Lumpur w lutym 2017 roku. Sytuacja ta ilustruje, do czego gotów się posunąć reżim w Korei, aby zachować władzę.

Mimo że większość Koreańczyków nie cierpi z powodu głodu aż tak jak w latach 90., zdobycie podstawowych artykułów żywnościowych wciąż stanowi wyzwanie, zwłaszcza przy trudnych warunkach klimatycznych i geograficznych. Głód towarzyszy Koreańczykom bezustannie, każdego dnia. Duża część populacji jest niedożywiona, a procent dzieci słabo rozwiniętych fizycznie – bardzo wysoki. Sytuację dodatkowo podsyca brak zgody władz na wszelkie oferty współpracy z organizacjami międzynarodowymi, a także niedopuszczanie ich do rejonów najbardziej dotkniętych głodem. W lipcu 2018 r. ONZ po raz pierwszy od roku 2011 ujawniło, w jak dramatycznych warunkach żyje wielu mieszkańców kraju. Kolejnym wskaźnikiem tej trudnej sytuacji stał się incydent z udziałem żołnierza, który – odnosząc poważne obrażenia – przedarł się przez strefę zdemilitaryzowaną. Podczas badań medycznych w jego ciele wykryto liczne pasożyty. Jako że był to żołnierz jednostki elitarnej, któremu przydzielono zadanie strzeżenia wewnętrznej granicy koreańskiej, należy przypuszczać, że jego dieta i tak była lepsza niż dieta przeciętnego obywatela. W październiku 2018 roku Światowy Program Żywnościowy opublikował raport na temat karłowatości dzieci i poważnego niedożywienia osób dorosłych w Korei Północnej.

Z drugiej strony sytuacja ekonomiczna uległa nieznacznej poprawie, od kiedy rząd zapewnił gospodarce pewien poziom marketyzacji (czyli konkurencji opartej na zróżnicowaniu cen). Oczywiście w najmniejszym nawet stopniu nie przypomina ona gospodarki rynkowej, jednak daje ludziom przynajmniej niewielką możliwość wyboru. Raport opublikowany w sierpniu 2017 roku dowodzi, że zaledwie około 5 milionów ludzi (a więc tylko 20 proc. populacji kraju), polega na systemie gospodarczym panującym w Korei Północnej. Mimo tego ścisłe kontrole wzdłuż chińskiej granicy obniżyły zakres wpływu zewnętrznego, a dodatkowo zmniejszył się on pod koniec okresu badawczego ŚIP 2019. Sytuacji Koreańczyków nie ułatwia wdrażanie przez lokalne władze, dla których najważniejszy jest własny interes, dodatkowych kontroli.

Projekt marketyzacji nie przyniósł specjalnych efektów. Jednak reżim zaczął koncentrować się na rozwoju gospodarczym i poprawie poziomu życia obywateli, zamiast na armii, jak dotychczas. Zjawisko to może wynikać stąd, że Koreańczycy z Północy zostali wystawieni na wpływ konsumpcyjnego stylu życia, na zachodnią modłę, co potwierdza wyraźny wzrost popytu na nielegalnie importowane płyty DVD z południowokoreańskimi programami telewizyjnymi. Nie znaczy to jednak, że w najbliższym czasie można spodziewać się osłabienia roli dominującej ideologii, partii i koreańskiego przywódcy. Chrześcijanie z pewnością skorzystaliby na poprawie sytuacji ekonomicznej, jak każdy obywatel. Jednak trudności z dotarciem do artykułów pierwszej potrzeby prawdopodobnie dotykają ich częściej, jako że należą oni do biedniejszych warstw społeczeństwa. Kolejne wyzwanie stanowi dla nich wszechobecne łapówkarstwo, stojące w sprzeczności z ich wiarą.

Ważnym sposobem zdobywania przez władze Korei Płn. obcej waluty jest wysyłanie pracowników do innych krajów (nawet do Europy) oraz wydzieranie im siłą niemal wszystkiego, co zarobią. Jeśli w taki właśnie sposób postępuje się wobec przedstawicieli lojalnej klasy społeczeństwa, którym można „zaufać” na tyle, by wysłać ich za granicę, trudno sobie wyobrazić, jak traktowani są członkowie klasy wrogiej, do której należą chrześcijanie. Jednak reżimowi coraz trudniej stosować tę praktykę z powodu zaostrzających się sankcji międzynarodowych. Wprowadzono je w roku 2017, jako odpowiedź na nieprzerwane testy broni nuklearnej oraz pocisków rakietowych, i zaczęły już mocno doskwierać Korei Północnej, co przyczyniło się do przeprowadzenia przez jej władze ofensywy dyplomatycznej. Co najdziwniejsze, wraz ze wzrostem liczby międzynarodowych spotkań gęstnieje i coraz mocniej zaciska się sieć inwigilacji, a co za tym idzie – bardziej tłamszone są osoby o poglądach innych niż powszechnie przyjęte.

Obecnie trudniej dopuścić się zdrady i uciec, w związku ze wzmocnieniem przez Chiny zasieków na linii granicznej. Coraz częściej dochodzi tam do aresztowań i deportacji północnokoreańskich uciekinierów, a ta stała praktyka stwarza większe zagrożenie także dla chrześcijan. Ceny, jakich pośrednicy żądają za pomoc uciekinierom z Korei Północnej do Chin, w ostatnich miesiącach poszybowały w górę. Pod koniec roku 2016 opłata za jednego uciekiniera wahała się w granicach 8 900 USD, a w 2017 roku sięgnęła już 16 000. Warto zauważyć, że liczba uciekinierów z Korei Północnej znacznie spadła, odkąd do władzy doszedł Kim Dzong Un. Według oficjalnych danych z Ministerstwa Zjednoczenia Korei Południowej (Ministry of Unification) w 2007 r. doszło do 1227 ucieczek, podczas gdy w roku 2011 odnotowano ich 2706. Dane na rok 2018 niestety nie były dostępne, ale wiadomo, że w pierwszej połowie 2018 r. w Korei Południowej odnotowano spadek liczby uciekinierów o 17,7 proc. w stosunku do roku 2017.

Grupy chrześcijańskie dotknięte prześladowaniami

W Korei Północnej nie istnieją społeczności ekspatriantów, chrześcijan migrujących, ani też nietradycyjne wspólnoty protestanckie; wszyscy chrześcijanie należą do jednej z dwóch poniższych kategorii i doświadczają niewyobrażalnych wręcz prześladowań.

Tradycyjne społeczności chrześcijańskie: Wywodzą się one jeszcze sprzed wojny koreańskiej (1950 – 1953), w trakcie której wielu chrześcijan zginęło albo uciekło na południe. Niektórzy jednak zostali w kraju, tworząc te społeczności wraz ze swymi potomkami. Każdy obywatel jest zaklasyfikowany w specjalnym systemie, zwanym songbun. Chrześcijanie znajdują się w klasie „wrogiej”, dzielącej się nawet na własne podgrupy – numer 37. to protestanci, a 39. – katolicy. Grupy te obejmują chrześcijan, których rodzice i dziadkowie byli chrześcijanami. W większości zostali oni zesłani do wyizolowanych wiosek, w ramach kary za posiadanie niewłaściwego songbun. Jedynie niewielki procent członków tych tradycyjnych społeczności zdołał ukryć swoją wiarę i stworzyć podziemny kościół. Z powodu idei „połączenia przez winę” potomkowie tych chrześcijan stawiają czoła trudnościom (społecznym i innym) nie do pokonania, a także są uważnie obserwowani.

Społeczności konwertytów: Osoby te wywodzą się z grona wyznawców komunistycznej ideologii Kim Ir Sunga i Kim Dzong Ila. Wielu Koreańczyków nawróciło się w latach 90, podczas panującego głodu. Niezliczone rzesze ludzi przekraczały wtedy granicę z Chinami, by tam szukać pomocy w lokalnych kościołach. Wiele osób (choć nie aż tyle, co w latach 90.) przekroczyło granicę również po roku 2000. Po powrocie do Korei Północnej wytrwali oni w nowej wierze.

Obszary życia i przemoc fizyczna

Życie prywatne: 16.700
Życie w rodzinie: 16.700
Życie w społeczeństwie: 16.700
Życie w państwie: 16.700
Życie w kościele: 16.700
przemoc fizyczna: 10.900

Wzorzec prześladowań dowodzi, że:

  • Presja wywierana na chrześcijan w Korei Północnej utrzymuje się w dalszym ciągu na bardzo wysokim poziomie w każdym obszarze życia. Mimo wszystkich działań dyplomatycznych reżimu w tym okresie badawczym, każda ze sfer życia zachowała maksymalny wynik 16,7 punktów. Żadne ze spotkań z zagranicznymi przywódcami, które miało miejsce w roku 2018, nie przyniosło chrześcijanom najmniejszych korzyści.
  • Osiągnięcie maksymalnych wyników we wszystkich pięciu obszarach życia odzwierciedla rzeczywistą sytuację kraju, w którym dyktatorska paranoja jest obecna w każdej dziedzinie społecznej. Nie ma żadnego innego kraju, do którego termin paranoja pasowałby lepiej; w Korei Północnej ma ona wpływ dosłownie na wszystko.
  • Wynik przemocy wzrósł w 2018 roku z 10,6 punktów do 10,9, utrzymując się na bardzo wysokim poziomie. Jeśli ktoś zostanie ujawniony jako chrześcijanin, trafia do aresztu, gdzie jest przesłuchiwany, a potem przewozi się go do jednego z obozów. Pojawiają się także informacje o zabójstwach.

Życie prywatne

Mając na uwadze całą dotychczas przedstawioną sytuację, nie należy się dziwić, że Korea Północna osiąga wynik maksymalny dla przemocy w obszarze życia prywatnego. Czytanie Biblii jest czynnością wysokiego ryzyka, podobnie jak każdy przejaw wiary chrześcijańskiej. Biblie oraz inne materiały są skrzętnie ukrywane i korzysta się z nich tylko wówczas, gdy wierzący są absolutnie pewni, że nikt im nie towarzyszy. Chrześcijanie dzielą materiały o treści chrześcijańskiej na mniejsze części (lub je niszczą) po uprzednim nauczeniu się ich na pamięć, aby uniknąć przechowywania całych kopii. Spotykanie się z pozostałymi chrześcijanami naraża na wielkie niebezpieczeństwo, a dzielenie się wiarą, nawet z członkami rodziny – nie wspominając innych osób – jest w zasadzie niemożliwe. Członkom rodzin wpaja się, że lojalność (z zasady i w pierwszym rzędzie) powinni okazywać rodzinie Kimów. Nawet dzieci mogą wydać swoich rodziców, co wynika stąd, że biorące udział w ich wychowaniu instytucje państwowe kładą wielki nacisk na lojalność wobec rodziny Kimów (demonstrowaną donosami). Dlatego większość rodziców nie śmie wyjawić nawet własnym dzieciom, że są chrześcijanami.

Życie w rodzinie

Niewiarygodnie wysoki wynik przemocy dla tej kategorii znajduje odzwierciedlenie w stwierdzeniu jednego z komentatorów: „Dzieci uczone są imienia Kim Ir Sunga, zanim nauczy się je, jak nazywają się ich rodzice”. Jeśli chrześcijanin zostanie wykryty, traci wszystko. Nie tylko przesłuchuje się go, by poznać jego powiązania, również jego rodzina zostaje aresztowana (zgodnie z zasadą „połączenia przez winę”) i wszyscy przez wiele lat przechodzą męczarnie w obozach pracy. Jeśli wiara jakiegoś członka rodziny zostanie odkryta, wszyscy są celowo rozdzielani. W wypadku gdy zarówno mąż, jak i żona są chrześcijanami, mogą zostać wysłani do różnych obozów pracy, a nawet gdyby stało się inaczej, mężczyźni i kobiety i tak na ogół przetrzymywani są osobno, chociaż niektóre obozy posiadają baraki rodzinne. Każdy, kto zostanie przyłapany na angażowaniu się w potajemne działania religijne, jest poddawany dyskryminacji, aresztowaniu, zsyłce, torturom oraz/ lub publicznej egzekucji. Chrześcijańscy rodzice nie mogą wychowywać dzieci zgodnie z wyznawaną wiarą, nie tylko dlatego, że nie mieliby na to odwagi, ale też dlatego, że musieliby postąpić wbrew systematycznej indoktrynacji, którą stosuje się nawet wobec bardzo małych dzieci, już w żłobkach. Otwarta celebracja ślubów, pogrzebów, komunii czy też chrztów w obrządku chrześcijańskim jest poza wszelką dyskusją.

Życie w społeczeństwie

Każda osoba znajduje się pod ścisłą kontrolą społeczną, jako że Korea Północna stosuje starą komunistyczną metodę patroli sąsiedzkich, zwanych inminban. Specjalnie przyuczeni do tego sąsiedzi donoszą władzom o wszystkim, co dzieje się w danym bloku lub domu, dlatego też każde działanie, każda wizyta, każde odchylenie od normy nie przechodzi bez echa. Dzieci chrześcijan nie mają zazwyczaj pojęcia o wierze rodziców, ponieważ większość rodziców (jeśli w ogóle się na to decyduje) woli dzielić się nią, kiedy są już starsze. Jednak świadome prawdy dzieci muszą w sposób szczególny uważać, by nie wyjawić swej wiedzy, gdyż doprowadziłoby to do natychmiastowej denuncjacji, nie tylko ich samych, ale też całej rodziny. Podobną ostrożność trzeba zachowywać zarówno w miejscach pracy, jak i w domach, zwłaszcza podczas sesji samokrytyki, które według zdobytych doniesień w ostatnim czasie przybrały na sile, co odzwierciedla wzrost presji wywieranej przez państwo oraz pogłębienie się zależności od ideologii.

Życie w państwie

Wszystko łączy się z ideami dżucze oraz kimilsungizmu/ kimdzongunizmu (wyjaśnionymi wcześniej). Doniesienia medialne na temat chrześcijan są tendencyjne, jeśli w ogóle się pojawiają, jako że misjonarzy chrześcijańskich określa się w nich mianem terrorystów, a samo chrześcijaństwo postrzega jako zagrożenie dla państwa. Wyznawcy Chrystusa nie mogą oczekiwać sprawiedliwego traktowania, kiedy stają przed sądem. Nawet chrześcijanie ekspatrianci nie są traktowani sprawiedliwie, gdy zostają aresztowani. W konsekwencji poziom przemocy na obszarze życia w państwie osiągnął wynik maksymalny. Północnokoreańscy oficjele polują na każdego, kto nawróci się na chrześcijaństwo, przebywając w Chinach, a także na tych, którzy próbują wwieźć ze sobą do Korei chrześcijańską literaturę, a zwłaszcza wersety biblijne. Po schwytaniu na wszystkie takie osoby sądy wydają surowe wyroki. Każdy zdrajca, złapany i repatriowany do kraju, musi udzielić odpowiedzi na bardzo wiele pytań, takich jak (cytowane w raportach): „Czy będąc w Chinach spotkałeś jakichś chrześcijan?”, „Czy odwiedzałeś tam jakieś kościoły?”, itd. Według koreańskiego Instytutu Zjednoczenia Narodowego (cytowanego przez Międzynarodowy Raport wolności religijnej Departamentu Stanu USA z 2017 r.): „Obywatele nadal co najmniej dwa razy w roku przechodzą szkolenie, kładące nacisk na sposoby wykrywania i identyfikowania osób, które angażują się w szerzenie chrześcijaństwa”.

Życie w kościele

Kościoły nie mają prawa istnieć. W Pjongjangu istnieją cztery kontrolowane przez rząd świątynie, z których reżim korzysta, by pokazywać zagranicznym gościom rzekome prawo wolnego wyboru religii. To kościół katolicki, dwa kościoły protestanckie i jeden prawosławny. Nie mogą one jednak funkcjonować jako autentyczne kongregacje, gdyż nie wolno im przekroczyć granic poruszania się wyznaczanych przez rząd. Poza murami tych „kościołów na pokaz” legalna produkcja czy też import materiałów chrześcijańskich są niemożliwe, a zakładanie organizacji chrześcijańskich – prawnie zakazane. Doniesienia jakoby przywódcy kościelni z Korei Południowej spotkali się z przywódcami z Korei Północnej dowodzą, że nie wszystkim informacjom płynącym z Korei Północnej można ufać. Oficjalny kościół w Korei Północnej – jeśli w ogóle istnieje – nie może być postrzegany jako reprezentatywny dla całości chrześcijańskiego świadectwa w tym kraju. W rzeczywistości niektórzy obserwatorzy uznają takie delegacje za czystą fikcję. To samo odnosi się do legalnego kształcenia przywódców kościelnych: w Pjongjangu istnieje coś w rodzaju seminarium, jednak kościoły nie mogą swobodnie kształcić swoich przywódców ani duchownych. Praca z młodzieżą jest absolutnie niemożliwa.

Przemoc

Prześladowania w Korei Północnej niezmiennie nacechowane są przemocą. Chrześcijanie są napadani i zabijani, jednak ze względów bezpieczeństwa nie można publikować żadnych szczegółów, a trudno zdobyć raporty z obozów pracy. W geście dobrej woli pastor Dong-cheol Kim wraz z dwoma koreańsko-amerykańskimi chrześcijanami i wykładowcami z Pyongyang University of Science and Technology (PUST), Tonym Kimem i Hak-songiem Kimem, zostali zwolnieni przed singapurskim szczytem w czerwcu 2018 r. Korea Północna oskarżyła ich wcześniej o zachowania wrogie reżimowi.

Perspektywa pięcioletnia

W ciągu ostatnich pięciu lat profil prześladowań Korei Północnej nie wykazuje znaczących różnic. Średni poziom presji wywieranej na chrześcijaństwo osiągnął maksimum w dwóch ostatnich okresach sprawozdawczych, dowodząc, że Kim Dzong Un w kwestii prześladowań okazuje się godnym następcą ojca i dziadka. Wynik dotyczący przemocy powoli rośnie po trzecim okresie badawczym.

Prześladowania ze względu na płeć

W Korei Północnej, kiedy chrześcijanie zostają odkryci, większość jest więziona, przesłuchiwana, torturowana, a wielu zostaje w końcu zabitych. W tej skrajnie trudnej rzeczywistości nie różnicuje się traktowania kobiet i mężczyzn. Jednak kobiety uciekające przez granicę do Chin często były maltretowane, a w niektórych przypadkach – zmuszane do małżeństw. Ponieważ przez władze chińskie są one postrzegane jako nielegalne imigrantki, po złapaniu natychmiast się je deportuje. Kobiety uciekają z Korei częściej niż mężczyźni, częściej też, będąc już w Chinach, zwracają się ku wierze chrześcijańskiej. Z raportów wynika, że jeśli w chwili złapania są w ciąży, północnokoreańscy funkcjonariusze często zmuszają je do przerywania ciąży przy użyciu najbardziej brutalnych i odrażających środków. Dotyczy to zarówno chrześcijanek, jak i kobiet niechrześcijańskich. Jednak stały strumień uciekinierów zmniejszył się w ostatnich latach z powodu zaostrzenia środków bezpieczeństwa po obu stronach granicy i ze względu na lepszą sytuację żywnościową w Korei Północnej.
Human Rights Watch opublikowało w październiku 2018 r. raport zatytułowany „Przemoc seksualna urzędników wobec kobiet”. Nie wspominając o ewentualnej przynależności religijnej, raport podkreśla wszechobecne (seksualne) wykorzystywanie kobiet w społeczeństwie północnokoreańskim, ukazując przy tym, że postrzeganie kobiet jako gatunku gorszego jest głęboko zakorzenione w kulturze koreańskiej.

Prześladowania innych mniejszości religijnych

Choć kult północnokoreańskiego przywódcy teoretycznie nie pozostawia miejsca dla żadnej innej religii, wiadomo, że w Korei Północnej żyją również wyznawcy buddyzmu i konfucjanizmu. Jednak te religie należą do światopoglądu uznanego za bliski koreańskiej tożsamości kulturowej i zasadniczo są praktykowane prywatnie, przez co nie przyciągają szczególnej uwagi władz.

Prognozy na przyszłość

Aspekt polityczny

W roku 2018 okazało się, że przywódcy Korei Północnej odnoszą zwycięstwa dyplomatyczne zaskakująco łatwo, jednak w nadchodzących latach wspomniane rozmowy muszą przełożyć się na zauważalne efekty polityczne dla wszystkich zainteresowanych stron. Podczas gdy dla społeczności międzynarodowej i Korei Południowej jednym z priorytetów jest denuklearyzacja, Pjongjang przede wszystkim interesuje się zniesieniem sankcji i rozwojem kraju na własnych warunkach. Wymaga to uzgodnienia mnóstwa szczegółów, które – jeśli rozmowy rzeczywiście będą kontynuowane – muszą zostać omówione, jednak już za kulisami międzynarodowej sceny.

Zabójstwo Kim Dzong Nama na malezyjskim lotnisku i nagłe ocieplenie relacji z tradycyjnym sojusznikiem, Chinami, świadczą o rosnącej pewności siebie północnokoreańskich władz. Jednocześnie największym wyzwaniem dla kraju nadal pozostają stosunki z Chinami. Korea wciąż bazuje na Chinach w kwestiach ekonomicznych, dlatego potrzebuje bliskiego związku z tym jedynym krajem (poza Koreą Południową), z którym dzieli granicę. Chiny są coraz bardziej niezadowolone z działań reżimu koreańskiego, ale wzmocniły swoją pozycję w regionie i z tej przyczyny Kim Dzong Un musiał złożyć tam, w bardzo krótkim czasie, aż trzy wizyty. Mimo swego niezadowolenia Chińczycy wciąż mają powody, by wspierać Koreę Północną. Należą do nich: po pierwsze – trudny do przewidzenia scenariusz rozwoju sytuacji po ewentualnym upadku reżimu Kima; po drugie – brak wiedzy, czy broń nuklearna Korei mogłaby stanowić potencjalne zagrożenie, zarówno dla samych Chin, jak i dla stabilizacji w regionie i po trzecie – świadomość, że zjednoczenie Korei doprowadziłoby do obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych tuż za chińską granicą.

Kim Dzong Un wciąż próbuje ocieplać stosunki z Chinami, ale do grudnia 2018 r. prezydent Xi Jinping starannie unikał odwiedzin u Kim Dzong Una, na koreańskiej ziemi. Mimo wszystko wydaje się, że stosunki się poprawiły, a wraz z rozwojem wojny handlowej między USA a Chinami te ostatnie mają coraz mniej powodów do rygorystycznego wdrażania sankcji przeciw koreańskiemu reżimowi. W dodatku nowy rząd Korei Południowej, bardzo zainteresowany zacieśnianiem więzi z Koreą Północną, może również znacznie utrudnić rządowi USA podjęcie prób przeforsowania międzynarodowych sankcji.

Prognozy dla chrześcijaństwa

Prześladowania stanowiące efekt panującego reżimu komunistycznego i postkomunistycznego, zmieszanego z przejawami dyktatorskiej paranoi, są podsycane przez rosnącą w siłę ideologię niezależności od wszelkich wpływów zewnętrznych (dżucze), a także coraz większą izolację. Od czasu, gdy reżim zyskał (nieoficjalny) status potęgi jądrowej, nabrały one jeszcze większego znaczenia. Kim Dzong Un umocnił swoją władzę w okresie badawczym ŚIP 2019 i udało mu się osiągnąć to, czego nie osiągnął żaden z jego przodków: spotkał się z urzędującym prezydentem USA. Przyszłość pokaże, czy i jak będą się dalej rozwijać relacje między tymi krajami. Najprawdopodobniej wzajemne rozczarowania są dopiero przed nimi, ponieważ obie strony muszą jeszcze wynegocjować szczegóły. Korea Północna postrzega swoją sytuację w zakresie praw człowieka jako sprawę wewnętrzną i może nawet wykorzystać tę kwestię jako potencjalny pretekst do zerwania rozmów, jeśli nie będą one przebiegały zgodnie z jej życzeniami. Nie należy się raczej spodziewać znaczącej poprawy sytuacji życiowej koreańskich chrześcijan. Przeciwnie: Chiny deportują każdego Koreańczyka, któremu udaje się zbiec, a czynią to, nie bacząc na podpisaną Konwencję ONZ w sprawie statusu uchodźców i mimo że mogłyby każdego uciekiniera odesłać do Korei Południowej, nie ponosząc przy tym żadnych dodatkowych kosztów ani wysiłku.

Podsumowanie

Istnieje wiele oznak wskazujących, że w najbliższej przyszłości prześladowania chrześcijan w Korei Północnej jeszcze przybiorą na sile:

  • Coraz częstsze przypadki uprowadzeń oraz pozbawiania wolności chrześcijan i misjonarzy w Chinach (rodem z Korei Południowej, a także Chińczyków pochodzenia koreańskiego).
  • Zaostrzające się kontrole graniczne i coraz surowsze kary dla Koreańczyków z północy, których deportuje się z Chin.
  • Rosnąca liczba koreańskich misjonarzy wydalanych przez Chiny.
  • Coraz większa aktywność rządu Korei Północnej, prowadząca do eliminacji wszystkich możliwości szerzenia chrześcijańskiego przesłania.

Wszystkie pola są wymagane. E-mail będzie wysyłany za pośrednictwem programu pocztowego.