Prześladowania w Myjanarze

Mjanma

18
ŚIP
2019
Mjanma
Religia
Buddyzm
Ustrój
Republika
Ranking poprzednie lata
24
ISO
MM
Myanmar
Chrześcijan
4,34
Populacja
53.86
Presja ze strony komunizmu
Życie prywatne: 11.400
Życie w rodzinie: 11.800
Życie w społeczeństwie: 13.300
Życie w państwie: 12.100
Życie w kościele: 11.800
przemoc fizyczna: 11.100

Wstęp

Okres badania: 1 listopada 2017 – 31 października 2018

Miejsce w Światowym Indeksie Prześladowań (ŚIP)

W okresie ŚIP 2019 Mjanma (Birma) uzyskała 71 punktów, co oznacza 6-punktowy wzrost w porównaniu z okresem ŚIP 2018 oraz wejście na pozycję 18. Poziom presji wywieranej na chrześcijan nie wzrósł znacząco, ale konwertyci (wywodzący się ze środowisk buddyjskich, muzułmańskich oraz plemiennych) nieodmiennie zmagają się tu z silnymi naciskami, zwłaszcza ze strony własnych rodzin i lokalnych społeczności. Bardzo szybko i niespodziewanie pogorszyła się przy tym sytuacja w stanie Wa, co doprowadziło do wzrostu wyniku za przemoc o trzy punkty. Mimo że rząd Mjanmy nie ma w tej części kraju żadnych wpływów, odpowiedzialność za całą sytuację przypisuje się władzom państwowym, zatem wynik ukazujący prześladowania odzwierciedla nie tylko represje stosowane przez struktury państwa. Wpłynęło to także na obszar życia w kościele, w którym odnotowano wzrost o niemal cały punkt. Należy też pamiętać, że trudno uzyskać raporty z pogrążonych w wojnie terenów zamieszkanych przez mniejszość chrześcijańską, co potwierdzają inne organizacje międzynarodowe. Wynika to między innymi stąd, że wielu sprawozdawców zostało skazanych i przetrzymuje się ich w odosobnieniu.

Siły napędowe prześladowań

Religijny nacjonalizm

Buddyzm spleciony jest ściśle z kulturą kraju, a wspólnoty buddyjskie pragną zachować pierwotną czystość. Podkreślają to często radykalni buddyści, a rząd (do pewnego stopnia) patrzy na to przez palce. Większość populacji birmańskiej (około 60 proc.) to rdzenni Bamarowie. Przynależność do ludu Bamarów równa się wyznawaniu buddyzmu. Każdy, kto odchodzi od tego dziedzictwa, jest automatycznie uznawany za osobę obcą, a zatem – potencjalnie niebezpieczną. Presja wywierana na chrześcijan pochodzi z dwóch źródeł. Jedno z nich to społeczeństwo, w skład którego wchodzi radykalny nurt buddyjski, zwany kiedyś Ruchem 969, a obecnie występujący pod akronimem Ma Ba Tha. Wydanie ruchowi Ma Ba Tha formalnego zakazu działalności w maju 2017 roku niczego nie zmieniło, a podobnie było z kolejnym zakazem, wydanym w roku 2018. Drugim źródłem prześladowań jest ten sam rząd, który dąży do zawarcia umowy pokojowej z wieloma grupami etnicznymi (część z nich to chrześcijanie). Wprowadzenie „Praw o ochronie rasy i religii” stało się sygnałem zwiększenia wpływów ugrupowań radykalnych. Niedawne pojawienie się na krajowej scenie politycznej Arakańskiej Armii Zbawienia Rohindżów (Arakan Rohingya Salvation Army – ARSA) oraz przeprowadzenie przez nią w sierpniu 2017 roku szeregu ataków, a także międzynarodowa reakcja na kryzys humanitarny, który dotknął lud Rohindżów, z pewnością przyczynią się do nasilenia motoru prześladowań, jakim jest religijny nacjonalizm.

Dyktatorska paranoja

Mjanma to kraj o długiej historii rządów dyktatur wojskowych, a choć wybory z 2015 roku nie potwierdzają tezy o dyktaturze, jednak Mjanma pozostaje przykładem kraju, w którym armia sprawuje władzę niemal absolutną. Zgodnie z konstytucją napisaną w 2008 roku przez siły zbrojne Mjanmy – Tatmadaw (potoczna nazwa birmańskiej armii), jedna czwarta miejsc w parlamencie zarezerwowana jest dla wojska. Ponadto armia kontroluje wszystkie najważniejsze stanowiska rządowe, w tym ministerstwo obrony oraz ministerstwa spraw wewnętrznych i spraw zagranicznych. Nadzieja na postęp demokratyzacji zawiodła, zaś armia zintensyfikowała walkę z oddziałami sił powstańczych, a także mniejszościami etnicznymi (wśród których znajdują się też chrześcijanie). Pomimo wszystkich spotkań i rozmów pokojowych, których liczba w roku 2018 nawet się zwiększyła, wojna wciąż trwa, co wyraźnie pokazuje, kto faktycznie dzierży ster rządów.

Armia zrobi wszystko, by utrzymać się przy władzy, sięgając w razie konieczności po wsparcie buddyjskiego nacjonalizmu lub odwołując się do poczucia tożsamości etnicznej. Państwo prowadzi szkoły znane pod nazwą „Szkół Rozwoju i Szkolenia Rdzennej Młodzieży w Strefach Przygranicznych” (w skrócie Na Ta La), które przyciągają mniejszości, gdyż nie pobiera się w nich żadnych opłat. Stanowią one narzędzia wpływu na młodych, którzy w ten sposób zapoznają się z buddyzmem. Armia dąży też do osłabiania etnicznych ruchów powstańczych, uzależniając młodzież należącą do mniejszości od narkotyków. Praktykę tę stosuje się również wobec chrześcijańskich Kaczinów. Jeden z dwóch największych, azjatyckich ośrodków produkcji opium znajduje się na obszarze Mjanmy, zwłaszcza w stanie Kaczin (obejmując także części terytorium Chin, Laosu i Tajlandii). Poszczególne stany są w znacznej mierze kontrolowane przez Tatmadaw. Ponieważ wiele towarów, takich jak nefryt, drewno używane w budownictwie oraz różnego rodzaju rudy metali, znajduje się na terenach zamieszkałych przede wszystkim przez chrześcijan, a więc w stanach Szan, Czin i Kaczin, muszą się oni zmagać z ogromną presją ze strony armii (mającą podłoże nie tylko ekonomiczne). Przybiera ona formę nękania, ataków oraz wykorzystywania ludności chrześcijańskiej jako tragarzy. Firmy niejednokrotnie prowadzone są przez wojskowych lub wysokiej rangi polityków, a nepotyzm jest wszechobecny. Rządzący nie zamierzają dzielić się zasobami kraju z jego ludnością. Pączkujące od niedawna muzułmańskie ruchy powstańcze oraz kryzys na ziemiach Rohindżów sprawiły, że armia stała się nawet jeszcze zuchwalsza.

Reżim komunistyczny i postkomunistyczny

W okresie ŚIP 2019 największe ugrupowanie powstańcze, Komunistyczna Zjednoczona Armia Stanu Wa, rozpoczęło niezwykle brutalne działania wymierzone w chrześcijan. Ugrupowanie to, najprawdopodobniej wspierane przez Chiny, obrało sobie za cel wspólnoty chrześcijańskie postrzegane jako „misyjne”. Są to przede wszystkim baptyści, na przykład z Kongregacji Baptystów Lahu czy Kongregacji Baptystów Kaczin. Te komunistyczne próby rozprawienia się z „problemem” wyznawców Chrystusa przypominają działania chińskich władz wobec chrześcijan w Chinach. Jako że władze Mjanmy nie sprawują de facto żadnej kontroli nad na wpół autonomicznym regionem Wa zamieszkiwanym przez 450 000 osób, tutaj siłą napędzającą prześladowania nie jest religijny nacjonalizm.

Zorganizowana korupcja oraz przestępczość

Najcenniejsze złoża dóbr naturalnych (takich jak nefryt oraz timber – drewno używane w budownictwie) znajdują się w stanach Kaczin i Szan, zamieszkanych przez większość chrześcijańską. W dodatku region ten stanowi część słynnego „Złotego Trójkąta”, jednego z największych na świecie centrów produkcji opium. Uważa się, że urzędnicy państwowi, wojsko oraz armie powstańcze mniej lub bardziej zamieszane są w produkcję narkotyków oraz handel ludźmi i czerpią z tego zyski. Każdy, kto się temu sprzeciwia lub po prostu stoi na drodze handlarzom narkotyków czy ludzi, znajduje się automatycznie w bardzo dużym niebezpieczeństwie. W takiej właśnie sytuacji znajdują się również chrześcijanie zamieszkujący ten region.

Źródła prześladowań

Źródła religijnego nacjonalizmu

Przywódcy buddyjskich mnichów podżegają lokalne społeczności do prześladowania chrześcijan. Radykalny ruch buddyjski, stojący za ugrupowaniami Ma Ba Tha, nieprzerwanie „chroni” pozycję buddyzmu jako religii państwowej, co wiąże się też nierozerwalnie z ochroną etnicznej „rasy birmańskiej”. Dwukrotnie wydawany zakaz działalności Ma Ba Tha niczego nie zmienił, gdyż jego członkowie zawsze potrafią znaleźć alternatywne sposoby dalszego działania. Wielopokoleniowe rodziny buddyjskie, muzułmańskie oraz etniczno-animistyczne fanatycznie prześladują swych krewnych, którzy nawrócili się na chrześcijaństwo, jako że konwersja uznawana jest za zdradę. Urzędnicy samorządowi, zwłaszcza z terenów wiejskich, są często przychylnie nastawieni do przywódców buddyjskich, dlatego mniejszości (takie jak chrześcijanie), które w wielu przypadkach są mniejszościami zarówno religijnymi, jak i etnicznymi, znajdują się w niekorzystnym położeniu i nie mają jak dochodzić sprawiedliwości. W dodatku armia wciąż toczy walki z chrześcijańskimi wspólnotami etnicznymi oraz ruchami powstańczymi, a i sami powstańcy także stają się sprawcami prześladowań, jeśli dochodzą do wniosku, że kościoły nie wspierają ich wystarczająco albo dowiadują się, że pastorzy odradzają młodym ludziom udział w walkach.

Źródła dyktatorskiej paranoi

Armia zapewniła sobie konstytucyjnie uprzywilejowaną pozycję w stosunku do rządu cywilnego i z pewnością będzie jej bronić. Mimo napływających z całego kraju protestów przeciw okrucieństwom popełnianym wobec mniejszości Rohindżów Aung San Suu Kyi wraz z rządem, na czele którego stoi, trzyma się mocno zdobytej władzy, dając wyraz dyktatorskiej paranoi chociażby przez ignorowanie wszelkiej krytyki. To nastawienie wspierają niechrześcijańscy przywódcy religijni oraz ugrupowania religijne stosujące przemoc.

Źródła zorganizowanej korupcji oraz przestępczości

Większość birmańskich złóż surowców naturalnych znajduje się w stanach zamieszkanych w zdecydowanej większości przez chrześcijan. Wojsko oraz bezkompromisowi przywódcy lokalni i politycy, a także powstańcy, są ze sobą w zmowie i ciągną zyski z tych bogactw, kosztem ogółu ludności. Walki nigdy tu nie ustają, a jeśli chrześcijanie czy ktoś inny zagrozi interesom wspomnianych sił, najzwyczajniej w świecie zostaje usunięty. Gdy ktoś odważy się na głośny sprzeciw wobec wszechobecnej niesprawiedliwości lub próbuje ukazać młodym ludziom inną perspektywę, może stać się obiektem bezkompromisowych ataków. Ta opcja jest zawsze otwarta, zwłaszcza w przypadku wszystkich przestępców czerpiących korzyści z nielegalnego handlu narkotykami.

Źródła reżimu komunistycznego i postkomunistycznego

Ugrupowania rewolucjonistów oraz grupy paramilitarne stały się niezwykle istotnym czynnikiem napędzającym prześladowania, po tym, jak Zjednoczona Armia Stanu Wa (United Wa State Army – UWSA), stanowiąca największe ugrupowanie powstańcze (liczbę jej żołnierzy szacuje się na około 40 000), zamknęła dziesiątki kościołów i pozbawiła wolności blisko setkę chrześcijan, chcąc w ten sposób rozprawić się z problemem „kościołów nietradycyjnych”. Uważa się, że UWSA wspierana jest przez Chiny, a kryzys zainicjowały podejmowane przez Chińczyków próby tłumienia chrześcijaństwa (stan Szan graniczy bowiem z Chinami). Wiadomo także, że UWSA jest mocno zaangażowana w handel narkotykami, zatem jej działania mogą mieć bardziej złożone motywy.

Kontekst

Przytłaczające zwycięstwo opozycyjnej Narodowej Ligi na Rzecz Demokracji (National League for Democracy – NLD) pod przewodnictwem laureatki pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi w listopadzie 2015 roku wzbudziło chyba zbyt wiele nadziei, zarówno w kraju, jak i na świecie. NLD wybrała na wiceprezydenta baptystę pochodzącego ze stanu Czin, a chrześcijanin stoi też na czele wyższej izby parlamentu (jednak obie funkcje są w zasadzie pozbawione jakiejkolwiek mocy sprawczej). Chociaż Aung San Suu Kyi skupiła w swym ręku znaczną część władzy, by zrekompensować sobie utrącenie jej kandydatury na fotel prezydenta, jak dotąd nie zabrała głosu w kwestii muzułmańskiej mniejszości Rohindżów oraz ich masowej emigracji, co uzmysłowiło, jak niewielkie ma ona pole manewru, jak się zdaje dodatkowo  wynikające też z  braku zainteresowania losami mniejszości.

Rok 2018 po raz kolejny udowodnił, że w Myanmie armia zachowuje nadrzędną pozycję, która opiera się o zastrzeżony dla niej w konstytucji nadzór nad trzema kluczowymi ministerstwami oraz 25 proc. miejsc w parlamencie. Bez zgody armii nie można zrobić nic, zwłaszcza w kwestiach tak kontrowersyjnych, jak wojna czy pojednanie. Birmańska armia kontynuuje, a nawet nasila ataki na mniejszości religijne w stanach Kaczin i Szan. Chrześcijanie bardzo na tym cierpią, a poziom przemocy jest tam bardzo wysoki. W tej kwestii Aung San Suu Kyi jest w zasadzie bezradna.
Pojawienie się muzułmańskich ruchów powstańczych, wraz ze zorganizowaną Arakańską Armią Zbawienia Rohindżów (ARSA), oraz napady na posterunki graniczne w październiku 2016 oraz sierpniu 2017 roku doprowadziły do bezprecedensowego ataku na muzułmańską mniejszość Rohindżów, w którym zniszczeniu uległy dziesiątki wiosek, zabito setki osób, a z kraju wypędzono ponad 770 000 ocalonych, którzy uciekli do graniczącego z Mjanmą Bangladeszu. Wysoki Komisarz Praw Człowieka ONZ powiedział, że jest to „książkowy przykład czystek etnicznych”.
Ma Ba Tha nie przestaje irytować rządu, po raz kolejny przegrupowując się i ponownie rozpoczynając działalność pod inną nazwą. Ponieważ zakaz działania oraz wszelkie środki karne powinny być egzekwowane przez ministerstwo spraw wewnętrznych, kierowane przez wojsko (mające ścisłe kontakty z buddyjskimi radykałami, takimi właśnie jak Ma Ba Tha), do tej pory nie podjęto przeciw temu ugrupowaniu żadnych poważnych działań. Organizacja ta, pod zmienionym szyldem, dostała od głównego konsula buddyjskiego kolejny zakaz działalności w lipcu 2018 roku, ale – jak wynika z doświadczenia – w jej kwestii nic się nie zmieni, a Ma Ba Tha wciąż będzie prowadzić działania przeciw wszelkim mniejszościom.

Głównym priorytetem Aung San Suu Kyi jest doprowadzenie do pojednania z mniejszościami etnicznymi w całym kraju. (Wiele z nich, jak chociażby Kaczinowie, Czinowie i Karenowie, to mniejszości zdominowane przez chrześcijan.) Niestety, wszystkie dotychczasowe konferencje pokojowe w Panglong (planowane co sześć miesięcy) nie przyniosły, jak dotąd, żadnych rezultatów w postaci zawarcia pokoju czy choćby odbudowy wzajemnego zaufania. W okresie ŚIP 2019 Aung San Suu Kyi udało się nakłonić dwa rebelianckie ugrupowania (New Mon State Party oraz Lahu Democratic Union) do podpisania w lutym 2018 roku paktu o zawieszeniu broni. Niestety, są to raczej niewielkie grupki powstańców, mające bardzo ograniczone wpływy. Wiele kwestii wciąż pozostaje nierozstrzygniętych, w tym chociażby powrót uchodźców (przesiedlonych do Chin oraz Tajlandii), a także przesiedleńców wewnątrzkrajowych, tzw. IDP (wielu z nich to przedstawiciele mniejszości chrześcijańskich), w ich rodzinne strony. Jednak kwestią najbardziej nie cierpiącą zwłoki jest natychmiastowe rozpoczęcie odbudowy zaufania, np. poprzez natychmiastowe wdrożenie ogólnomjanmańskiego zawieszenia broni. Tymczasem sytuacja rozwija się dokładnie na odwrót – walki w stanach Szan i Kaczin przybrały na sile, a niekończące się starcia wywołały efekt w postaci kolejnych tysięcy przesiedleń. Organizacje międzynarodowe nie mają dostępu do stref konfliktu, nie mogą więc dotrzeć z pomocą humanitarną do osób przesiedlonych, a w maju 2017 roku do części obszarów zamieszkanych przez mniejszości etniczne nie dopuszczono nawet prezesa Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża (ICRC). Wyżsi rangą wojskowi, byli politycy oraz oficjele z ugrupowań rebelianckich w stanie Kaczin współpracują ze sobą, ciągnąc z tej współpracy ogromne zyski. Przejmują na własność wielkie połacie ziemi uprawnej, porzuconej przez poprzednich właścicieli – przede wszystkim chrześcijan, którzy w chwili obecnej starają się jakoś przetrwać w obozach dla przesiedleńców, z dala od stref konfliktu. Jednocześnie partie etniczne (reprezentujące głównie Kaczinów, Karenów, Czinów i Monów) zaczynają radzić sobie z politycznymi i osobistymi trudnościami, tworząc koalicję przed wyborami zaplanowanymi na rok 2020.

W tej chwili wiadomo już (artykuł powstał w grudniu 2018 roku), że najnowsza konferencja w Panglong, która odbyła się w lipcu 2018 roku, nie przyniosła żadnych konkretnych rezultatów poza oświadczeniem wydanym przez specjalnego emisariusza Chin, w którym stwierdzono, iż Chiny „nie są zainteresowane” kwestią postępów procesu pokojowego w Mjanmie. Ciężko w to uwierzyć, jako że kraj ten zareagował stanowczo (co zrozumiałe), kiedy walki (oraz granaty) przeniosły się na jego terytorium, w efekcie czego w maju 2018 roku życie straciło trzech obywateli Chin. Ponadto rząd Mjanmy ogłosił uruchomienie „nowych stref ekonomicznych” przy granicy z Chinami, usytuowanych w pogrążonych w wojnie stanach Kaczin i Szan, które są kluczowe dla Chin, z uwagi na to, że otwierają dostęp do prowincji Junnan. Dlatego właśnie Chiny nie wykazują szczególnego zainteresowania uregulowaniem sytuacji w Mjanmie, a być może nawet wspierają niektóre z mniejszościowych ugrupowań rebelianckich strefy przygranicznej, zwłaszcza z ludu Wa, którego dwie trzecie żyje w Mjanmie, a jedna trzecia – w Chinach. Mniejszość Wa to w dużej mierze chrześcijanie, a Zjednoczona Armia Stanu Wa, jak już wcześniej wspomniano, zamknęła dziesiątki kościołów i pozbawiła wolności prawie setkę chrześcijan, dążąc do likwidacji problemu „kościołów nietradycyjnych” we wrześniu 2018 roku.

Grupy chrześcijańskie dotknięte prześladowaniami

Społeczności chrześcijan ekspatriantów

Chrześcijańscy ekspatrianci nie są izolowani, a zatem grupy tej nie ujęto w analizie ŚIP.

Tradycyjne społeczności chrześcijańskie

Do kategorii tej należą grupy takie jak Kościół rzymskokatolicki, ale także inne kościoły tradycyjne obecne pośród mniejszości chrześcijańskich, jak chociażby Baptystyczny Kościół Kaczinski. Chrześcijanie ci zmagają się z codziennym uciskiem oraz okazjonalnymi aktami przemocy, zarówno ze strony birmańskiej armii, jak i radykalnych mnichów buddyjskich, którzy posuwają się nawet do budowania swoich świątyń na terenach należących do kościołów.

Konwertyci

Konwertyci wywodzący się ze środowisk buddyjskich, muzułmańskich oraz animistycznych doświadczają przemożnej presji ze strony władz, a także krewnych, przyjaciół i sąsiadów. W przypadku rdzennych Bamarów odejście od buddyzmu jest nie do zaaakceptowania. Wiele mówi się o uchodźcach z ludu Rohindżów, zmuszonych do ucieczki do Bangladeszu, nie wspominając na ogół, iż wśród nich jest także niewielka grupa osób nawróconych na chrześcijaństwo, które doznały szczególnie brutalnej przemocy i też musiały opuścić kraj, a w muzułmańskim Bangladeszu jeszcze bardziej rzucają się w oczy. Chrześcijanie ci nie tylko zmagają się z prześladowaniami na tle rasowym, ale też z szykanami ze strony własnych, muzułmańskich rodzin i wspólnot, które ze wszystkich sił starają się nakłonić ich, by powrócili do islamu.

Nietradycyjne wspólnoty chrześcijańskie

Baptyści, chrześcijanie ewangelikalni oraz zielonoświątkowcy są uciskani przez członków lokalnych społeczności, zwłaszcza na terenach wiejskich. Nie tylko się ich bacznie obserwuje, ale też utrudnia im się odprawianie nabożeństw oraz prowadzenie zajęć szkółki niedzielnej.

Obszary życia i przemoc

Życie prywatne: 11.400
Życie w rodzinie: 11.800
Życie w społeczeństwie: 13.300
Życie w państwie: 12.100
Życie w kościele: 11.800
przemoc fizyczna: 11.100

Życie prywatne

Nawrócenie na chrześcijaństwo spotyka się przede wszystkim z opozycją ze strony rodziny oraz lokalnej społeczności. Konwertyci wywodzący się ze środowisk buddyjskich muszą zachowywać niezwykłą ostrożność podczas praktyk religijnych, zwłaszcza jeśli są jedynymi chrześcijanami w rodzinie, co jednocześnie sprawia, że na nich spada odpowiedzialność za przysporzenie krewnym wstydu. Spotkania z innymi chrześcijanami zazwyczaj nie stanowią zagrożenia, ale mogą być dla konwertytów wielkim wyzwaniem. Ci, których wiara została ujawniona, są uważnie obserwowani, poddawani ostracyzmowi, a nawet zamykani w aresztach domowych, by nie mogli się spotykać z innymi współwyznawcami. W wioskach, w których buddyzm cieszy się wyjątkowym szacunkiem, pastorzy stają się cel szczególnie nasilonych ataków. Z kolei konwertyci wywodzący się ze środowisk muzułmańskich są jeszcze bardziej bezbronni, jako że nie tylko zmagają się z wyżej wymienionymi problemami, ale też należą do pogardzanej mniejszości. Istnieją doniesienia o konwertytach izolowanych i wyśmiewanych z powodu wiary nawet w trakcie wspólnych posiłków.

Życie w rodzinie

Nowo nawróconym raczej nie grozi utrata praw do dziedziczenia czy prawa do opieki nad dziećmi, jednak zamężne kobiety muszą liczyć się z ryzykiem rozwodu. Odprawienie chrztu, ślubu czy pogrzebu w obrządku chrześcijańskim może być trudne, a w przypadku osób nawróconych z buddyzmu oraz islamu musi odbywać się w tajemnicy. Te ostatnie zmagają się także z dodatkowym problemem, jakim dla całej mniejszości muzułmańskiej jest brak obywatelstwa. Muzułmanie Rohindża, a wraz z nimi mniejszość chrześcijańska wywodząca się ze środowisk muzułmańskich, uchodzą za Bengalczyków, pozbawieni są więc jakiegokolwiek statusu prawnego. Większość z nich w chwili obecnej przebywa w obozach dla uchodźców w sąsiednim Bangladeszu. Rodzice zamieszkujący tereny zdominowane przez buddystów często napotykają trudności, chcąc wychować dzieci zgodnie z własnymi, chrześcijańskimi przekonaniami, gdyż doświadczają nacisków ze strony sąsiadów. W większości szkół praktyka religijna i kulturowa narzuca obowiązkową recytację buddyjskich nauk przed zajęciami lekcyjnymi. Szybko rozprzestrzeniające się po całym kraju szkoły dhama administrowane są przez buddyjskich mnichów, wprowadzających dzieci we wszystkie niuanse tej religii. Od dzieci wymaga się, by brały udział w buddyjskich ceremoniach wody i światła i miały wkład w ich finansowanie. W szkołach Na Ta La dzieci nauczane są buddyjskich modlitw, goli im się głowy i każdego ranka muszą (zgodnie z tradycją buddyjskich mnichów) żebrać o jedzenie. Dzieci chrześcijan są regularnie szykanowane przez buddyjskich kolegów, a w szkołach wiejskich zrzucanie na nich winy za wszystko jest rzeczą całkowicie normalną. Żadne instytucje oświatowe nie stwarzają im równych szans i możliwości, nie przedstawia się ich też do wyróżnień czy dalszej edukacji.

Życie w społeczeństwie

W Mjanmie istnieją całe społeczności, które nawet nie wpuszczają chrześcijan do swoich wiosek. Jeśli w takiej wiosce ktoś się nawróci, poddawany jest szykanom, póki jej nie opuści. Ale – nawet w innych miejscowościach – kiedy chrześcijanin przestaje dawać jałmużnę buddyjskim mnichom, odmawia zapłacenia swojego wkładu na renowację lub budowę buddyjskiej świątyni czy uchyla się od udziału w buddyjskich świętach, natychmiast spotyka się z ostracyzmem, jest przymuszany do składania datków i grozi mu się wydaleniem z wioski. Chrześcijanie, zwłaszcza ci, którzy na nabożeństwa gromadzą się po domach, są bacznie obserwowani, nakłaniani do wyrzeczenia się wiary, a także wykluczani z udziału w lokalnych decyzjach i zasobach. Przykładem tego rodzaju presji w życiu codziennym są sytuacje, gdy odmawia się im dostępu do wody czy też pomocy w zbieraniu bambusa na naprawę domu. Obszary zamieszkane przez duży odsetek chrześcijan są celowo gorzej traktowane, co przejawia się w gorszej infrastrukturze i opiece zdrowotnej, a rząd woli budować tam szkoły Na Ta La zamiast zwyczajnych placówek państwowych. Do stref objętych konfliktami pomoc humanitarna nie dociera albo udostępnia się minimalne jej ilości. Dostęp organizacji międzynarodowych do tych obszarów jest blokowany.
W szkołach dzieci konwertytów są dyskryminowane przez nauczycieli oraz pozostałych uczniów. Odnotowano nawet jeden przypadek wydalenia dziewczynki z lekcji z powodu jej wiary; innym razem pewnej uczennicy nie pozwolono przygotować się do testu, tak jak pozostałym uczniom. Dzieci chrześcijan, nie tylko konwertytów, muszą uczęszczać na niechrześcijańskie zajęcia, a czasem nawet zmusza się je do uczestnictwa w buddyjskich modlitwach i ceremoniach. Do szkół Na Ta La dzieci chodzą przede wszystkim wtedy, gdy ich rodziny są biedne i wywodzą się z jakichś mniejszości etnicznych. Dyskryminacja chrześcijańskich uczniów przejawiająca się w zaniżaniu ocen, a także znęcaniu się nad nimi i ich wyśmiewaniu to częsta praktyka. Kolejnym problemem, z jakim zmagają się wyznawcy Chrystusa są lokalne, ustnie przekazywane, niepisane prawa (tzw. „prawa Gamma”), wprowadzone w kilku społecznościach i wioskach przez mnichów buddyjskich oraz innych oficjeli w celu ograniczenia swobód chrześcijan.

Życie w państwie

Ustęp 361 konstytucji Mjanmy stwierdza: „Związek uznaje szczególną pozycję buddyzmu, jako wiary wyznawanej przez zdecydowaną większość obywateli”. W ustępie 362 chrześcijaństwo, islam, hinduizm oraz animizm są ledwo zauważane, a buddyjscy radykałowie niejednokrotnie nadużywają tej „szczególnej pozycji buddyzmu”. Dążąc do uzyskania poparcia wspomnianych ugrupowań, a także większości bamarskiej, w sierpniu 2015 roku poprzedni rząd wprowadził cztery ustawy dotyczące konwersji, których celem jest ochrona buddyzmu poprzez ścisłą kuratelę nad nawróceniami na inne religie. Kuratela ta przybrała formę zakazu małżeństw międzywyznaniowych i poligamii oraz doprowadziła do kontroli urodzeń. Obecnie buddyjka pragnąca poślubić mężczyznę wyznającego inną wiarę musi w pierwszym rzędzie uzyskać zgodę swoich rodziców oraz urzędników państwowych, a jej wybranek ma nawrócić się na buddyzm.

Co do samej konwersji – prawo stwierdza, że każda osoba chcąca zmienić wyznawaną religię powinna najpierw uzyskać pozwolenie specjalnego organu rejestrującego konwersję religijną, złożonego z lokalnych zwierzchników religijnych i przedstawicieli władz oświatowych, urzędników imigracyjnych, miejscowej administracji oraz przewodniczącego do spraw kobiet. Następnie dana społeczność dostaje od 3 do 6 miesięcy na przekonanie takiej osoby, by wycofała złożone dokumenty. Prawo to wymierzone jest przede wszystkim w muzułmanów, ale dotyczy wszystkich mniejszości, co zniechęca do oficjalnego ujawnienia zarówno obywateli dopiero chcących zmienić wiarę, jak i świeżych konwertytów. W Mjanmie niektóre plemiona kierują się także własnym, wewnętrznym kodeksem, z którego korzystają, chcąc usunąć chrześcijan ze swoich wiosek. Chrześcijanie mają też większe trudności z otrzymaniem kredytu w państwowych bankach oraz różnych przywilejów i ulg przyznawanych przez państwo niechrześcijańskim biznesmenom i klientom.
Odrzucanie przez władze Mjanmy oskarżeń o ludobójstwo na Rohindżach oraz chrześcijańskiej mniejszości Kaczinów (choć konflikt w tym rejonie może się jeszcze zaostrzyć, przybierając formę zbrodni przeciwko ludzkości) dowodzi, że chrześcijanie nie mogą żywić nadziei ani na równe i sprawiedliwe traktowanie w sądach, ani też na skuteczną interwencję społeczności międzynarodowej, choćby w postaci monitoringu ich straszliwej sytuacji.

Życie w kościele

Pomimo istnienia w różnych częściach Mjanmy budynków kościelnych, wprowadza się ograniczenia mające utrudnić zdobycie pozwoleń na budowę kolejnych. Zgodę na taką inwestycję musi wydać osiem różnych pionów administracji, a dokumenty powinny pomyślnie przejść przez rozmaite kierowane przez armię departamenty oraz urzędy wielu lokalnych organów władzy, na czele których często stoją byli wojskowi. W efekcie tych utrudnień w zasadzie nie da się uzyskać pozwolenia na przeznaczenie ziemi pod budowę kościoła. Raport Departamentu Stanu USA do spraw poszczególnych krajów z roku 2017 stwierdza: „Wspólnoty chrześcijańskie w stanach Czin i Kaczin donosiły, że mimo iż ich podania do lokalnych władz o pozwolenie na rejestrację gruntów czy też budowę lub renowację budynków kościelnych nie były formalnie odrzucane, opóźnienia w załatwianiu spraw sięgały kilku lat, a ostatecznie dokumenty ginęły. Nieustannie pojawiały się informacje, że władze lokalne opóźniały wydawanie pozwoleń na odnowienie zniszczonych uprzednio krzyży lub też na renowację czy budowę kościołów chrześcijańskich w stanie Czin. Miejscowe władze (stanu Czin) niezmiennie opóźniały odpowiedzi na składane przez wspólnoty i kościoły chrześcijańskie podania o pozwolenie na zakup ziemi, składane w imieniu ich organizacji religijnej. Wspólnoty religijne twierdziły, że ich członkowie omijali ten wymóg, kupując ziemię w imieniu swoich społeczności, co jest praktyką tolerowaną przez rząd”.

Grabież ziemi to kolejny problem, z jakim zmagają się chrześcijanie. Dlatego też wielu z nich na miejsca niedzielnych nabożeństw wybiera siedziby własnych firm lub spotyka się w kościołach domowych. Kościoły są bacznie obserwowane, zwłaszcza na terenach zdominowanych przez buddystów, a przywódcy kościelni oraz pastorzy często są atakowani przez buddyjskich radykałów, którzy widzą w tym sposób na sparaliżowanie działań kościoła. Jeden z pastorów stwierdził, że stale czuje się, jakby wszyscy wokół czekali, aż popełni jakiś błąd. Wszystkie publikacje o treściach religijnych podlegają cenzurze ministerstwa do spraw religii. Niektóre kościoły zaczęły nawet drukować swoje własne materiały, jednak jest to niezwykle trudne, a publikowanie czegokolwiek w językach mniejszości etnicznych w ogóle nie wchodzi w grę, zaś w każdym przypadku stosuje się surową cenzurę. Import materiałów chrześcijańskich nieustannie utrudniany, a publikacji w językach mniejszości – wręcz niemożliwy. Większość kościołów nie ma pozwolenia na zatrudnianie pracowników zagranicznych, rzecz jasna z przyczyn religijnych. Wspólnoty na terenach zamieszkałych przez mniejszości etniczne zmagają się z jeszcze większymi trudnościami, gdyż często ich budynki uchodzą za miejsca spotkań antyrządowych oraz punkty kontaktowe środowisk mniejszościowych. Na terenach pogrążonych w wojnie domowej, w stanach Kaczin i Szan, budynki kościelne są stale atakowane, jako że ludzie chronią się tam przed toczącymi się walkami. Na terytorium Wa przywódcy chrześcijańscy zostali uwięzieni, a wypuszczono ich dopiero wtedy, gdy podpisali dokument, w którym obiecali ograniczyć chrześcijańską aktywność wyłącznie do spotkań w prywatnych domach. Obiekty kościelne zdewastowano, a wszystkie materiały o tematyce chrześcijańskiej – skonfiskowano.

Przemoc

Przemoc wobec chrześcijan w Mjanmie osiągnęła bardzo wysoki poziom. Zjednoczona Armia Stanu Wa zamknęła co najmniej 62 kościoły i pozbawiła wolności stu chrześcijańskich przywódców oraz uczniów szkoły biblijnej. Działania te, które wydarzyły się we wrześniu 2018 roku, stanowiły próbę zdławienia chrześcijaństwa. Według raportu z lipca 2018 roku armia birmańska na przestrzeni zaledwie 18 miesięcy zniszczyła ponad 60 budynków kościelnych. Pośród nich znajdowały się świątynie katolickie, protestanckie oraz szkoły chrześcijańskie.

Prześladowania ze względu na płeć

Ogólnie rzecz biorąc prześladowania w Mjanmie nie są zróżnicowane zależnie od płci szykanowanych osób. Pojawiają się jednak niepotwierdzone doniesienia, że przedstawiciele władz, tacy jak na przykład policjanci lub wyżsi rangą członkowie armii, są nagradzani awansem albo gotówką za poślubianie chrześcijanek. Chrześcijanki często godzą się na takie małżeństwa, gdyż stanowią one sposób na wyrwanie się ze skrajnej nędzy i niepewności. W patriarchalnej kulturze Mjanmy od kobiet oczekuje się, że przyjmą wiarę męża. Jeśli więc chrześcijanka poślubi niechrześcijanina, zostaje przymuszona do konwersji na wiarę współmałżonka. Celem takiej polityki jest osłabienie ruchów powstańczych, jako że częścią z nich kierują mniejszości chrześcijańskie.

Chrześcijańscy konwertyci muszą także liczyć się z tym, że będą nakłaniani, by wstąpić w szeregi buddyjskiego duchowieństwa. Rząd nie wprowadził żadnych odrębnych regulacji w kwestii rozwodów chrześcijan, jako że nie uznaje ich sam kościół. W przypadku rozwodu chrześcijanie nie mają prawa żądać niczego, lecz odnosi się to w równej mierze do mężczyzn, jak i do kobiet. Żywicielami rodzin są zazwyczaj mężczyźni, toteż jeśli w wyniku prześladowań tracą środki do życia, cierpi na tym cała rodzina. Ponadto prawo „konwersyjne” przyznaje kobietom wyznania buddyjskiego, pozostającym w międzywyznaniowych związkach małżeńskich, więcej praw i przywilejów. Zdarza się nawet, że w przypadku rozwodu chrześcijańscy mężczyźni nie mogą wysuwać żadnych roszczeń, ponieważ w Mjanmie żadne ustawy nie zabezpieczają ich praw.
Szkoły Na Ta La nawracają dzieci chrześcijan, co skutecznie ogranicza rozprzestrzenianie się wiary wśród kolejnych pokoleń wyznawców Chrystusa. Chłopców wychowuje się na mnichów buddyjskich; w chwili rozpoczęcia nauki w szkole Na Ta La goli się im głowy oraz ubiera w mnisi strój, zmuszając ich do przemierzania okolicy i żebrania o jedzenie. Mężczyznom oraz chłopcom Kaczin niemal nieustannie grożą podejrzenia o udział w działaniach rebelianckich lub przynajmniej o ich wspieranie. Zazwyczaj armia sama decyduje, co zrobić z takimi podejrzanymi.

Prześladowania innych mniejszości religijnych

O prześladowaniach muzułmańskiej mniejszości Rohindżów wspomniano w niniejszym tekście kilkukrotnie. Według informacji z grudnia 2018 roku nie ma szans na to, by Mjanma wezwała Rohindżów do powrotu z Bangladeszu, w którym schronili się, by ratować życie. Taka strategia, inspirowana przez armię oraz przywódców religijnych, wspierana na ogół przez wielu obywateli, idealnie wpasowuje się w przybierający na sile religijny nacjonalizm. Muzułmanie w innych częściach kraju, nie należący do Rohindżów, też zmagają się z ogromnym uciskiem i dyskryminacją. Nie ma jednak żadnych doniesień o tym, że inne ugrupowania religijne dotykają jakieś prześladowania.

Prognozy na przyszłość

Aspekt polityczny

Uwaga świata skupiona jest całkowicie na sytuacji Rohindżów, a zwłaszcza uchodźców przebywających w Bangladeszu. Mjanma ma złą opinię w prasie międzynarodowej, szczególnie po oświadczeniu, wydanym przez szefa Rady Praw Człowieka ONZ we wrześniu 2017 roku, w którym sytuację Rohindżów nazwano „książkowym przykładem czystek etnicznych”. Birmański Doradca do Spraw Bezpieczeństwa Narodowego twierdzi tymczasem, iż jego kraj gotów jest przyjąć z powrotem całe 700 000 uchodźców z ludu Rohindża, pod warunkiem, że ich powrót będzie dobrowolny. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne, gdyż nie wprowadzono w życie żadnych gwarancji bezpieczeństwa. Sytuacja Rohindżów, zwanych „najbardziej prześladowaną mniejszością na świecie”, może zainspirować do działania muzułmańskich ekstremistów z tego regionu świata oraz przyczynić się do jeszcze gwałtowniejszego wzrostu radykalizmu, który i bez tego nasila się wystarczająco szybko, pobudzany tym, że 770 000 osób przesiedlono, a setki straciły życie. Międzynarodowe ugrupowania islamskich radykałów nie powiedziały jeszcze w tej sprawie ostatniego słowa, a sytuacja może się zmienić diametralnie, gdyż w listopadzie 2018 roku Bangladesz ogłosił przesunięcie wprowadzenia programu repatriacyjnego na czas po wyborach (czyli dopiero na rok 2019). Jednak nawet jeśli – zgodnie z pierwotnymi założeniami programu, uzgodnionymi przez obie zainteresowane strony – uda się deportować do Mjanmy 150 Rohindżów każdego dnia, powrót grupy, która uciekła do Bangladeszu w roku 2017, zajmie 13 lat (nie mówiąc o osobach zbiegłych z Mjanmy przed rokiem 2017).

Prognozy na przyszłość przez pryzmat:

  • Religijnego nacjonalizmu: Niedolę mniejszości chrześcijańskich przysłoniła trudna sytuacja wyznających islam Rohindżów, a tymczasem armia nasila ataki na chrześcijan i przesiedla tysiące wyznawców Chrystusa. W okresie ŚIP 2019 co najmniej 7 000 przesiedleńców wewnętrznych powiększyło liczbę już ponad 100 000 ich poprzedników, przesiedlonych na skutek konfliktu we wcześniejszych miesiącach i latach. Jednocześnie rząd kontynuuje swą strategię „dzielenia i rządzenia”. Thein Swe, stojący na czele ministerstwa pracy, imigracji i ludności powiedział, że w związku ze sporami na temat przynależności etnicznej oraz niemożnością ustalenia, kto do jakiej mniejszości etnicznej należy, rząd nie mógł podać do wiadomości publicznej spisu ludności przeprowadzonego w roku 2014. Minister stwierdził: „W samym stanie Kaczin można doliczyć się od sześciu do dwunastu różnych tożsamości etnicznych, zależnie od tego, kto się na ten temat wypowiada. Jeszcze inni twierdzą, że stan Czin zamieszkują 53 różne etniczne społeczności”. Równocześnie, w następstwie konferencji w Panglongu, która odbyła się w lipcu 2018 roku, armia zahamowała postęp rozmów pokojowych, odrzucając wszelkie dyskusje na temat praw mniejszości etnicznych, co nikogo specjalnie nie zdziwiło. Armia nie jest bowiem autentycznie zainteresowana trwałym pokojem, ogólnokrajowym pojednaniem oraz Mjanmą obejmującą wszystkie należące do niej stany, niezależnie od przyszłej struktury państwa. Grupy buddyjskich radykałów, takie jak Ma Ba Tha, są bacznie obserwowane przez inne ruchy buddyjskie oraz polityków, jednak ich wpływy oraz antymniejszościowa retoryka pozostają niezmienne. Według raportu sporządzonego 23 lipca 2018 roku przez The Irrawaddy (wiodącą stronę internetową poświęconą wydarzeniom w Mjanmie), w odpowiedzi na ostatni zakaz działalności Ma Ba Tha jego kierownictwo wysłało do oddziałów terenowych w całym kraju pytanie, czy związek powinien kontynuować swoją kampanię „ochrony rasy i religii”. Miało to służyć sprawdzeniu, czy członkowie ugrupowania zgadzają się na wypełnienie zakazu, jako że związek założony został na „zasadzie wspólnej zgody”. Radykalizm Ma Ba Tha chyba najtrafniej został przedstawiony w raporcie cytującym Ashina Wirathu, jednego z najszczerszych i najbardziej radykalnych mnichów buddyjskich. Wirathu stwierdził wręcz: „Ja tylko ostrzegam ludzi przed muzułmanami. Jestem jak pies, który szczeka na obcych, chcących wejść do twojego domu – który robi to, żeby cię ostrzec. Jestem jak ten pies. Szczekam”. Religijny nacjonalizm nie osłabnie, a nawet może przybrać na sile i zwrócić się przeciw chrześcijanom, jako że większość muzułmanów wypędzono już z kraju.

 

  • Dyktatorskiej paranoji i zorganizowanej korupcji oraz przestępczości: Rola armii będzie rosnąć, zarówno dzięki działaniom politycznym, jak i dzięki wojnie toczonej przeciwko rebeliantom. Kolejnym czynnikiem wzmacniającym nadrzędną pozycję armii jest udział wojska we wszystkich istotnych operacjach handlowych, zarówno legalnych, jak i nielegalnych, przede wszystkim tych, które przebiegają na terenach zamieszkanych w większości przez chrześcijan, takich jak stan Kaczin. Przemoc, pomimo rozpoczęcia procesu demokratyzacji oraz podpisania umów o zawieszeniu broni, nasila się. Kraj zmaga się z wieloma problemami utrudniającymi wprowadzenie w życie rozwiązań pokojowych. Na przykład wojskowi oraz część rebelianckich oddziałów mniejszości etnicznych jest bardzo zaangażowana w handel narkotykami oraz eksploatację surowców naturalnych, takich jak nefryt i drewno. Nie da się zbudować zaufania, dopóki armia będzie wciąż atakować – w dużej mierze chrześcijańską – mniejszość Kaczinów, a walki w stanie Karen nie dobiegną końca. Proces pojednania przebiega bardzo powoli i w każdej chwili może dojść do impasu, zwłaszcza że uwaga rządu (i wojska) w chwili obecnej skupia się na mniejszości Rohindżów oraz ASRA. Sygnały, które mogłyby świadczyć o wcielaniu w życie wizji państwa demokratycznego i federacyjnego, są nieliczne i niejednoznaczne. Należy także pamiętać, że Aung San Suu Kyi nie skupia w swym ręku całej władzy, a w praktyce armia jest całkowicie autonomiczna.

 

  • Reżimu komunistycznego i postkomunistycznego: Pod koniec roku 2018 trudno oszacować, czy ten motor prześladowań wciąż będzie odgrywać dominującą rolę w niezależnym stanie Wa. Jednak wyrządzono już ogromne szkody, zamknięto dziesiątki kościołów oraz szkół biblijnych, a wiernych, studentów i przywódców chrześcijańskich pozbawiono wolności lub wypędzono. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że stan Wa, przynajmniej pod względem religijnym, nie będzie już odtąd taki sam.

Wnioski

Najwyższa pora, by społeczność międzynarodowa otrzymała wgląd w szerszą perspektywę, nie ograniczając się do wieści na temat straszliwej sytuacji Rohindżów, i zaczęła szukać sposobów prowadzenia rozmów z rządem oraz innymi mjanmańskimi politykami, próbującymi wpływać na decyzje podejmowane w Naypyidaw. Sytuacja, w której rząd nawiązuje coraz bliższą współpracę z Chinami i ulega ich wpływom, nie wróży dobrze chrześcijańskiej mniejszości Mjanmy, zwłaszcza jeśli prawdę mówią ci, którzy twierdzą, że to właśnie Komunistyczna Partia Chin stoi za trudnym położeniem chrześcijan w stanie Wa.

 

Wszystkie pola są wymagane. E-mail będzie wysyłany za pośrednictwem programu pocztowego.